Jagiellonia Białystok Andrzejem Gołotą polskiej piłki?
PiTeRo  |  15 Grudnia 2018  g. 15:52  |  Aktualizacja: 15 Grudnia 2018  g. 16:00
Popularny "Endriu" był dobrym pięściarzem, jego walki wywoływały emocje, kilka razy był blisko tytułu mistrzowskiego, ale zawsze coś stawało na drodze. Brzmi znajomo?


Andrzej Gołota - ostatnia nadzieja białych. Tak kiedyś mówiło się o polskim pięściarzu, który toczył pojedynki w królewskiej kategorii wagowej bosku zawodowego. Jego walki przyciągały przed telewizory mnóstwo kibiców. I nie zatrzymywały ich nawet późne godziny transmisji. Owszem, Andrzej Gołota w swoich początkowych latach trenował w Legii Warszawa, ale zostawmy ten fakt gdzieś z boku, bo będziemy odnosili się do kariery zawodowej Gołoty, gdzie oczywiście nie liczy się przynależność klubowa.

Andrzej Gołota miał niewątpliwie spory talent, zgarnął medal olimpijski, kilkukrotnie wchodził do ringu w celu wygrania mistrzowskiego tytułu. Toczył niezapomniane pojedynki. Niezapomniane z wielu powodów. Ot raz oszukali go sędziowie, raz w najważniejszym momencie zawiodła psychika, a w ostatniej pogoni po tytuł wkradł się uraz w pierwszej rundzie walki o miano pretendenta do pasa. Moim zdaniem to idealnie pasuje do wojaży Jagiellonii w Ekstraklasie. W sezonie 14/15 jawnie przekręcił nas zespół sędziowski pod dowództwem Pawła Gila, w sezonie 16/17 nie było jednego decydującego meczu z pomyłką sędziowską, ale nazbierało się kilkanaście mniejszych, a w sezonie 17/18 zawiodła psychika, piłkarze totalnie nie wytrzymali ciśnienia i zaczęli przegrywać mecze u siebie.

Teraz żyjemy w sezonie 18/19, tytuł nam nie grozi, mamy jeszcze rundę wiosenną, a do lidera, przed meczem z Zagłębiem, mieliśmy 7 punktów straty. I co? 4:0. Dla rywala. Kompromitacja, wstyd, żenada, upokorzenie. Mógłbym wymieniać kolejne rzeczowniki, ale po co? Po co mam się wysilać jeśli piłkarzom się nie chce tego robić? No po co? Zaraz pewnie wjedzie ekspercka analiza o raporcie fitness i mnie wyjaśni, że się nie znam, bo piłkarze przebiegli łącznie 115,63 km, więc się starali. Tylko jest jeden problem. W piłce nożnej zaangażowanie liczy się w zdobytych bramkach, w efektywnym pressingu, przechwytach, paradach obronnych, a nie w przebiegniętych kilometrach, sprintach czy szybkich biegach. Pokazać wam zaangażowanie w meczu z Zagłębiem? Marko Poletanović wygrał 4 (słownie "cztery") pojedynki przez 92. minuty gry. Skuteczność 22%. Do tego dołożył 14 strat, których nie naprawił Taras Romanczuk swoimi 14 odbiorami. Nie traktujcie tego jako atak w Poletanovicia, bo chłopak nam dał już wiele dobrego, ale jego liczby w meczu z Zagłębiem są po prostu beznadziejne.

Zostawmy jednak statystyki indywidualne i zajmijmy się drużynowymi, a te są następujące. Żenujące 0:4 ze Śląskiem, żenujące 0:4 z Zagłębiem, 2:3 z Miedzią (w meczu, gdzie z beniamkinkiem wychodzimy dwukrotnie na prowadzenie), seria 15 meczów bez czystego konta. Nie, to nie są wyczyny kandydata do spadku z ligi, a niby kandydata do tytułu mistrza. Potem czytamy i słyszymy w wywiadach, że piłkarze narzekają na frekwencje, dziwią się dlaczego kibice nie wypełniają całego stadionu. No i przytoczone statystyki powinny im odpowiedzieć dlaczego zainteresowanie jest mizerne. Kibic kupując bilet na mecz nie ma gwarancji wyniku, nikt mu nie załatwi w każdym domowym meczu trzech punktów, ale kibic obowiązkowo powinien dostać zaangażowanie na boisku, walkę na całego, o każdy metr kwadratowy murawy. To absolutne minimum, którego drużyna w wielu meczach nie spełniła. Kiedyś Jagiellonia miała w Białymstoku twierdzę, a teraz tutaj mamy chyba magazyn Świętego Mikołaja, który rozdaje prezenty przyjezdnym.

Kolejnym ogólnym problemem Jagiellonii są pierwsze połowy. Nie pamiętam kiedy ostatnio Jagiellonia wyszła na mecz i od pierwszej do 45. minuty chciała zdominować przeciwnika. A pamięć zdaje się mam całkiem niezłą. Notorycznie wypomina się ten fakt piłkarzom i trenerowi. Zróbcie coś z tym, przeanalizujcie grę, zagrajcie wreszcie dobrą pierwszą połowę, żeby potem nie cieszyć się z odrobienia 0:2. I co? I nic, ciągle słychać głosy "Musimy popracować nad tym", "Na pewno zwrócimy na to uwagę", "To nie może się powtórzyć". A potem wychodzi, że praca poszła na marne, nie zwrócono uwagi, a sytuacja powtarza się co mecz. Czy piłkarze pomyśleli, że są gwiazdami i każdy przed nimi się wyłoży? A może w ich głowach mecz sam się wygrywa?

Dobrze, że zbliżają się święta, czas życzliwości, spotkań rodzinnych. Na moment odejdziemy od tej ekstraklasowej gorączki, nasze nerwy trochę odpoczną (o ile wujek Zbyszek nie zacznie gadać przy stole wigilijnym o polityce), będzie można zresetować się i za 2 miesiące wrócić z nowymi nadziejami. Uważam, że tych wpadek jest zbyt wiele. Ta drużyna ma wpadki w DNA i musi po prostu raz na kilkanaście tygodni zagrać totalną padakę. Trzeba te DNA koniecznie zmienić, bo Jagiellonia miała się rozwijać, budować silną markę na polskim rynku. A te kompromitacje w tym zupełnie nie pomagają, bo potem zaczyna się liczenie punkcików i olimpiada matematyczna do momentu, aż Legia znowu nas ogra i zgarnie tytuł, a my znowu powiemy sobie, że "było blisko, szkoda, za rok spróbujemy to poprawić". Zima dla Jagiellonii będzie bardzo ważna. Trzeba dobrze operować na rynku transferowym, pożegnać czekających na transfer piłkarzy, odpalić tych, którzy zwyczajnie są za słabi, postawić na nowe nazwiska, które czekają na swoją szansę.

Andrzej Gołota w swojej karierze ostatecznie nigdy nie nosił złota, jego kariera pozostawiła nam jedynie kilka emocjonujących pojedynków, gdzie pięściarz z Warszawy był o krok od czegoś wielkiego. Życzę trenerowi Mamrotowi oraz piłkarzom, aby w nowym roku nie poszli śladami Andrzeja, żeby nie pozostały nam do oglądania tylko skróty emocjonujących meczów, a realne trofeum w gablocie, która od 2010 roku stoi nienaruszona.

Źródło: fot. Getty
 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Lechia Gdańsk
32
63
49-30
2
Legia Warszawa
32
63
49-32
3
Piast Gliwice
32
59
50-31
4
Jagiellonia Białystok
32
51
49-44
5
Cracovia
32
48
39-36
6
Zagłębie Lubin
32
47
50-42
7
Lech Poznań
32
47
45-43
8
Pogoń Szczecin
32
46
50-48
9
Korona Kielce
31
43
37-44
10
Wisła Kraków
31
42
57-51
11
Górnik Zabrze
31
34
37-49
12
Miedź Legnica
31
33
32-54
13
Wisła Płock
31
33
43-51
14
Śląsk Wrocław
31
31
35-39
15
Arka Gdynia
31
29
39-45
16
Zagłębie Sosnowiec
31
25
43-65
 
OSTATNI
23.04.2019, 20:30
 
 

0:1

 
NASTĘPNY
26.04.2019, 18:00
 
 

-:-

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
9
Arvydas Novikovas
8
Karol Świderski
7
Jesus Imaz
3
Roman Bezjak
3
Cillian Sheridan
3
Przemysław Frankowski
2
Ivan Runje
2
Marko Poletanovic
2
Guilherme Haubert Sitya
1
Taras Romanczuk
1
Mile Savkovic
1
Lukas Klemenz
1
Bartosz Kwiecień
1
Łukasz Burliga
1
Nemanja Mitrovic
1
Jakub Wójcicki
1
Patryk Klimala
1
Andrej Kadlec
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2019 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.