W pierwszym składzie Jagiellonii znaleźli się Yuki Kobayashi, który zagrał w obronie, oraz Kamil Jóźwiak, ustawiony na prawym skrzydle. Poza tym jedenastka białostoczan nie przyniosła większych niespodzianek i wyglądała podobnie jak w poprzednich spotkaniach.
Białostoczanie zaczęli od mocnego akcentu. Już w pierwszej minucie w polu karnym gości zrobiło się dość groźnie, a sytuację zakończył Jesús Imaz, jednak jego strzał był zbyt słaby, by zaskoczyć bramkarza katowiczan.
Spotkanie przez długi czas toczyło się głównie w środkowej strefie boiska, gdzie obie drużyny toczyły zaciętą walkę o każdą piłkę. W 23. minucie Hiszpan Pau Resta groźnie sfaulował Rodrigo Conceição i za to przewinienie pomocnik GKS-u Katowice został ukarany żółtą kartką.
Niespełna pół godziny po rozpoczęciu gry białostoczanie znów zagościli pod bramką rywali. W 27. minucie Taras Romanczuk posłał dobre podanie do Andersa Klynge, który zdecydował się na strzał. Uderzenie zostało jednak zablokowane, a piłka trafiła wprost w ręce Gabriela Kobylaka.
Kolejną okazję Jagiellonia wypracowała po stałym fragmencie gry. W 31. minucie, po rozegraniu rzutu rożnego, piłka spadła na 17. metr pod nogi Kajetana Szmyta. Pomocnik białostoczan huknął mocno, ale przestrzelił, posyłając piłkę metr nad poprzeczką bramki GKS-u Katowice.
Gospodarze nie zwalniali tempa. Dwie minuty później, w 33. minucie, z dystansu spróbował Kamil Jóźwiak. Skrzydłowy Jagiellonii uderzył bardzo mocno z okolic 20. metra, jednak piłka minęła bramkę Kobylaka o metr od słupka.
Goście coraz częściej musieli ratować się przewinieniami. W 36. minucie Jagiellonia wyprowadzała groźną kontrę, którą przerwał faulem na Kajetanie Szmycie Kowalczyk. Pomocnik GKS-u Katowice zobaczył za to żółtą kartkę.
Nie minęło wiele czasu, a Jagiellonia znów była blisko gola. W 39. minucie groźnie uderzył Jesús Imaz, jednak tym razem świetną interwencją popisał się Gabriel Kobylak, który nie dał się pokonać.
Białostoczanie nie odpuszczali i minutę później znów zagrozili bramce gości. W 40. minucie celnie uderzył Kajetan Szmyt, ale piłka została wybita w głąb pola i zagrożenie udało się zażegnać.
Sędzia doliczył do pierwszej połowy trzy minuty, po czym zakończył pierwszą część spotkania.
Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis 0:0, choć statystyki wyraźnie wskazywały na przewagę Jagiellonii. Białostoczanie oddali dziesięć strzałów, z czego trzy celne, a goście uderzali trzykrotnie i ani razu nie trafili w światło bramki. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, mając 62 procent posiadania, i wymienili 272 podania przy 80-procentowej skuteczności. Katowiczanie zagrali 170 podań, z których celnych było 66 procent. Wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł 0,70 dla Jagiellonii i 0,45 dla GKS-u. Obie drużyny wykonały po cztery rzuty rożne. Goście popełnili sześć fauli, gospodarze pięć, a obie żółte kartki w pierwszej połowie obejrzeli zawodnicy z Katowic.
Po przerwie oba zespoły wyszły na boisko w niezmienionych składach. Pierwsze ostrzeżenie w drugiej połowie przyszło ze strony gości: w 54. minucie mocnym strzałem bramce Sławomira Abramowicza zagroził Białorusin Ilja Szkuryn.
Godzina gry minęła, a białostoczanie wciąż szukali sposobu na otwarcie wyniku. W 60. minucie przeprowadzili ładną akcję ofensywną: Rodrigo Conceição zagrał do Kamila Jóźwiaka, a piłka trafiła następnie do Tarasa Romanczuka przed polem karnym. Kapitan Jagiellonii uderzył mocno, ale niecelnie, i na tablicy wyników wciąż widniał remis 0:0.
W poszukiwaniu gola trener Jagiellonii sięgnął po zmiany. W 64. minucie Kajetana Szmyta zastąpił Ousmane Sow, a za Jesúsa Imaza na boisku pojawił się Sergio Lozano.
Białostoczanie coraz mocniej napierali na bramkę rywali. W 66. minucie Nik Prelec ruszył z indywidualnym rajdem, ale w ostatniej chwili katowiczan przed utratą gola uratował interweniujący w obronie Pau Resta.
Po bloku Resty piłka wyszła na rzut rożny. Do dośrodkowania podszedł Guilherme Montoia, a piłka ponownie trafiła do Nika Prelca, który tym razem uderzył głową. Gabriel Kobylak znów stanął na wysokości zadania i wybił piłkę na kolejny rzut rożny.
Jagiellonia w końcu dopięła swego. W 69. minucie gospodarze wykonywali rzut wolny przy linii bocznej, a piłkę w pole karne dorzucił Sergio Lozano. Futbolówka leciała w światło bramki, a przy linii bramkowej źle interweniował Ilja Szkuryn, który skierował ją do własnej siatki. Białostoczanie objęli prowadzenie 1:0, a gola zapisano na konto Hiszpana.
Prowadzenie nie uśpiło białostoczan. W 77. minucie Sergio Lozano dwukrotnie mocno uderzał w światło bramki, ale za każdym razem ofiarnie bronił Gabriel Kobylak, nie pozwalając Jagiellonii podwyższyć wyniku.
Spotkanie z trybun oglądało 15 306 kibiców.
Goście próbowali odpowiedzieć i w 81. minucie oddali w końcu celny strzał. Głową uderzał Ilja Szkuryn, jednak piłka poleciała w środek bramki, prosto w ręce Sławomira Abramowicza.
Katowiczanie walczyli do samego końca. Już w doliczonym czasie gry groźnie na bramkę Abramowicza uderzał jeszcze Ilja Szkuryn, ale wynik nie uległ zmianie i Jagiellonia utrzymała prowadzenie 1:0.
Statystyki całego meczu potwierdziły przewagę gospodarzy. Jagiellonia oddała 22 strzały, z których sześć było celnych, a GKS Katowice uderzał 12 razy, w tym dwa razy w światło bramki. Białostoczanie częściej utrzymywali się przy piłce i mieli 57 procent posiadania. Zagrali 494 podania z 78-procentową celnością, a goście 383 podania z celnością na poziomie 69 procent. Wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł 2,06 dla Jagiellonii i 1,30 dla GKS-u. Gospodarze wykonali osiem rzutów rożnych, a goście siedem. Katowiczanie popełnili dziesięć fauli i obejrzeli trzy żółte kartki, natomiast białostoczanie faulowali ośmiokrotnie i zakończyli mecz bez kartek.
Dzięki zwycięstwu Jagiellonia awansowała w tabeli PKO BP Ekstraklasy na 9. miejsce i ma na koncie 21 punktów. Tyle samo zgromadził GKS Katowice, który zajmuje 8. pozycję. Na czele tabeli po 14. kolejce znajdują się Lech Poznań i Górnik Zabrze, które mają po 31 punktów, a do czołówki białostoczanie tracą obecnie 10 oczek.
Jagiellonia Białystok 1-0 GKS Katowice
Lozano 69`
Jagiellonia: Abramowicz – Conceição, Konstantopoulos, Kobayashi, Montoia – Jóźwiak (90, Kucharski), Romanczuk, Imaz (64, Lozano), Klynge, Szmyt (64, Sow) – Prelec.
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (85, Jirka), Czerwiński, Klemenz, Resta, Wdowiak (64, Galán) – Wędrychowski (64, Marković), Kowalczyk (78, Wolski), Łukasiak (78, Milewski), Nowak – Szkuryn.
Żółte kartki: Resta, Kowalczyk, Wasielewski (GKS Katowice).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 15 306.
















