W ostatni czwartek, 5 listopada, „Żółto-Czerwoni” ulegli w Sofii miejscowemu Lewskiemu 0:1. Trzeba przyznać, iż z przebiegu całego spotkania Jagiellonia zasługiwała na przynajmniej remis, ale w futbolu za wrażenia estetyczne i statystyki nikt punktów nie przyznaje. Tym samym białostoczanie bardzo skomplikowali swoją sytuację w rozgrywkach Ligi Europy.
Komplikowanie sobie życia staje się powoli „specjalnością zakładu” Jagiellonii, gdyż także nasza sytuacja w „ekstraszkapie” jest daleka od optymalnej. Jest to wynikiem aż 4 porażek z rzędu w meczach z Wisłą Kraków, Górnikiem Zabrze, „leee... wiadomo czym” i Zagłębiem „Łubin”. Wprawdzie potem udało się wygrać w Białymstoku z „Orlętami” z Płocka (1:0 po bramce Sow) i w delegacji z „Nieczystą” Kraków (3:1 – Imaz, Prelec i Vital). Że o pogromie zgotowanym w Gdańsku Lechii w rozmiarach 6:0 w rozgrywkach Pucharu Polski nie wspomnę.
Skoro więc nie udało się kontynuować zwycięskiej serii we wszystkich rozgrywkach, to wypada przedłużyć ją choć w rozgrywkach ligowych! Już w najbliższą niedzielę o 14:45 przytrafi się ku temu znakomita okazja, gdyż przy Słonecznej pojawi się GKS Katowice. Popularna GieKSa zajmuje aktualnie VI miejsce w tabeli, mając na koncie 21 punktów. Czyli dokładnie 3 więcej od IX Jagiellonii. W przypadku zwycięstwa przeskoczymy więc katowiczan w tabeli. I to pomimo zaległego meczu ze szczecińskimi „Papricones”. Jest o co się bić!
Jagiellonia Białystok spotkała się dotychczas z GKS Katowice pechowe 13 razy i wszystkie te mecze miały miejsce w „ekstraszkapie” bądź jej poprzedniczce, czyli I lidze, i zmaganiach w ramach Pucharu Polski. Bilans, jeśli chodzi o wyniki, jest odrobinę korzystniejszy dla Katowiczan, którzy tryumfowali 5-krotnie. „Jaga” była w tych pojedynkach górą 4 razy, a w 4 spotkaniach padł też remis. Bilans bramkowy tych potyczek – 22:11 dla Katowiczan, co jest wynikiem czasów dość zamierzchłych, kiedy to GieKSa potrafiła wpakować Jagiellonii nawet 7 bramek w jednym spotkaniu. Ale to było dawno i nieprawda...
W ubiegłym sezonie oba zespoły zmierzyły się ze sobą 3-krotnie. Z tym, że i tyle samo razy trzeba było podchodzić do pierwszego jesiennego spotkania, które w rezultacie odbyło się na stadionie przy Słonecznej… 17 marca br. :-)! Otóż 2-krotnie pogoda spłatała organizatorom psikusa i mecz trzeba było przekładać. Za pierwszym razem kibice obu drużyn byli już nawet na trybunach, a piłkarze na murawie. Tylko co z tego, skoro obie drużyny ugrzęzły po kolana w śniegu i sędzia bardzo słusznie zresztą mecz odwołał? Za drugim podejściem katowiczanie nawet nie wyruszyli w podróż do skutego w okowach zimy Białegostoku. Gdy mecz doszedł wreszcie do skutku, „Jaga” wygrała 2:1 po golach Pozo i Romanczuka. Dla GKS trafił Jirka. Drugie spotkanie w lidze odbyło się w stolicy Górnego Śląska 17 maja i po bardzo emocjonujących 90-ciu minutach zakończyło się ono remisem 2:2. Bramki dla nas zdobyli Vital i Pululu (z karnego), a dla GKS Nowak i fenomenalnym strzałem zza pola karnego Borja Galan. Mecz ten przedłużył nadzieje „Żółto-Czerwonych” na miejsce na podium na koniec sezonu, co, jak pamiętamy, finalnie ziściło się po kolejnym domowym spotkaniu wygranym z Zagłębiem „Łubin”.
W tak zwanym międzyczasie Jagiellonia odbyła jeszcze jedną podróż do Katowic. Tym razem, aby rozegrać mecz 1/8 finału Pucharu Polski. Po bardzo słabych w naszym wykonaniu zawodach ulegliśmy przy Nowej Bukowej 1 miejscowym 3:1.
O wynikach naszych ulubionych Ulubieńców już wspomniałem, więc trzeba przemycić coś na temat ostatnich osiągnięć naszych niedzielnych gości. Otóż GKS jest równie bezkompromisowo grającą w tym sezonie drużyną co „Jaga”! W 13 meczach wygrali 7 razy i 6-krotnie dostali „oklep”. W naszym przypadku mamy swoisty remis 6:6 (zaległe spotkanie). Oznacza to ni mniej, ni więcej, że oba zespoły brzydzą się remisami. Osobiście mam nadzieję, że po niedzielnym meczu w tej statystyce zrównamy się z gośćmi… Nie uda się nam to z całą pewnością, jeśli idzie o bilans bramkowy, bo katowiczanie dysponują 2. najlepszym atakiem w lidze po Lechu! Mają na koncie 25 strzelonych goli, przy 32 „Kolejorza”. Sporo ich też jednak tracą, bo przeciwnicy trafili do ich siatki już 19 razy. Z kronikarskiego obowiązku napiszę, że bilans „Jagi” w tym aspekcie wynosi 17:18. Czyli nieźle bronimy (szósta defensywa w lidze), ale też i „bidnie” strzelamy…
GieKSa to jeden z moim zdaniem fajniejszych zespołów w naszej „ekstraszkapie”. Mają bardzo „polski” skład – na ostatni zwycięski mecz z łódzkim „Łajzewem” w pierwszym składzie wybiegło 8-u Polaków! Ale nie Cezarych…;-). Na ławce mają zasiedziałego w Katowicach trenera Rafała Góraka, który przeholował katowiczan do „ekstraklapy” z piłkarskiego piekła II ligi. Gwiazdą katowiczan jest chyba najlepszy Polak (ale nie Cezary) grający na krajowym podwórku – Bartosz Nowak. Autor hat-tricka we wspomnianym ligowym starciu z „Łajzewem”.
Ogólnie to trzeba przyznać, iż GieKSa ma kim straszyć! Ich bramki naprzemiennie strzegą dwaj wyróżniający się polscy bramkarze Gabriel Kopylak i Maciej Kikolski. Środek obrony za „twarz” trzymają dwaj doświadczeni i bardzo bramkostrzelni (!!!) stoperzy Arkadiusz Jędrych i ex-jagiellończyk Lukas Klemenz. Boki to zazwyczaj domena niezmordowanego Marcina Wasilewskiego i Alana Czerwińskiego, który swego czasu wzgardził ofertą gry w Białymstoku. Nie wiem, jakim sposobem katowiczanom udało się wyciągnąć z Kielc Pau Restę, ale stanowi on także potężne wzmocnienie ich linii obrony. Mega mocna jest linia pomocy GKS, gdzie aż roi się od ligowych wyjadaczy. Nazwiska Marcela Wędrychowskiego, Bartosza Wolskiego, Borji Galana, Adriana Błąda, Mateusza Kowalczyka, Erika Jirki, Mateusza Wdowiaka, Damiana Rasaka czy wspomnianego Bartka Nowaka znane są chyba wszystkim fanom „esktraklapy”. W ataku straszy Ilya Shkurin i trochę rzadziej wiecznie kontuzjowany jest Adam Zrelak.
Jagiellonia gra jednak z meczu na mecz coraz lepiej, udowadniając, iż „dołek” formy mamy już raczej za sobą. Jeśli „Jaga” chce włączyć się do walki o czołówkę ligi, to zwyczajnie niedzielny mecz musimy wygrać! Ja wiem, że tak samo mówiło się przed spotkaniami z „leee... wiadomo czym” czy zabrzańskimi „Poldkami”, ale teraz naprawdę mamy szansę, aby zespoły z pierwszej trójki poczuły nasz oddech na plecach! Bo gdybyśmy w niedzielę wygrali, a potem wygrali… Nie! Nie będziemy tu „gdybali”! Wszyscy, jak jeden mąż, jak jedna żółto-czerwona ściana, staniemy już za 2 dni na trybunach przy Słonecznej i poniesiemy Jagiellonię do zwycięstwa! W grę serca! Zwycięży BKS!
Fox
1:0
-:-