Griffin | 6 Listopada 2026 g. 18:20 | Aktualizacja: 6 Listopada 2026 g. 18:25
Jagiellonia Białystok przegrała na wyjeździe z Levskim Sofia 0:1 w meczu 4. kolejki fazy ligowej Ligi Europy 2026/27. O losach spotkania rozstrzygnęła bramka zdobyta w 83. minucie, gdy gospodarze wykorzystali rzut rożny.
To miał być wieczór, w którym Jagiellonia zrobi kolejny krok w europejskiej przygodzie. Zamiast tego z Sofii wraca z pustymi rękami, a o wszystkim, ponownie w tym sezonie, przesądził stały fragment gry. "Żółto-Czerwoni" długo utrzymywali się w grze, mieli swoje okazje, ale kiedy przyszło do najważniejszego, zabrakło konkretów. Gospodarze zadali decydujący cios w 83. minucie i nie wypuścili już zwycięstwa z rąk.
Spotkanie na stadionie imienia Wasiła Lewskiego rozpoczęło się od minuty ciszy po śmierci Jesúsa De Miguela. Później na murawie nie było już miejsca na sentymenty. Stawką były niezwykle ważne punkty w fazie ligowej Ligi Europy. Dla przypomnienia, Levski uzbierał ich 4, a "Duma Podlasia" - 3.
Jagiellonia od pierwszych minut próbowała grać wysoko i szukać swoich szans w ofensywie. Już w 7. minucie przed doskonałą okazją stanął Kajetan Szmyt. Skrzydłowy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale Svetoslav Vutsov nie dał się pokonać. To była szansa, po której kibice Jagi mogą tylko żałować, że piłka nie znalazła drogi do siatki.
Kilka minut później Szmyt ponownie napędził akcję ofensywną, jednak jego zagranie w polu karnym zostało odbite przez golkipera Levskiego. Białostoczanie pokazywali, że potrafią zagrozić rywalowi, ale brakowało ostatniego podania i skutecznego wykończenia.
Z czasem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 26. minucie Sławomir Abramowicz musiał interweniować po strzale Serginho z dystansu. Cztery minuty później groźnie zrobiło się po kolejnej akcji Levskiego, a Everton Bala oddał niecelny strzał z pola karnego.
W 41. minucie swoją szansę miała Jagiellonia. Po pięknym rozegraniu Klynge, Jeremy Agbonifo znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego słaby strzał nie zagroził golkiperowi gospodarzy. Tuż przed przerwą odpowiedział jeszcze Reinaldo, którego uderzenie pewnie złapał Abramowicz.
Do szatni obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. Wynik pozostawał otwarty, choć już pierwsza połowa pokazała, że o punkty w Sofii trzeba będzie powalczyć.
Po zmianie stron trener Adrian Siemieniec zdecydował się na dwie zmiany. Na murawie pojawili się Ousmane Sow i Yuki Kobayashi, którzy zastąpili odpowiednio Jeremyego Agbonifo oraz Dušana Stojinovicia.
Jagiellonia próbowała przejąć inicjatywę i cierpliwie budować ataki pozycyjne. W 59. minucie dobre dośrodkowanie otrzymał Taras Romańczuk, ale nie udało się zamienić tej sytuacji na bramkę. Chwilę później odpowiedzieli Bułgarzy. Everton Bala znalazł się w polu karnym, lecz jego strzał minął cel.
Mecz wciąż pozostawał wyrównany, a z każdą upływającą minutą rosło znaczenie pojedynczego błędu. Żadna z drużyn nie chciała odsłonić się na tyle, by pozwolić przeciwnikowi na zadanie decydującego ciosu.
W 77. minucie przed szansą stanął Ousmane Sow. Po skutecznym dryblingu, jego techniczne uderzenie nieznacznie minęło bramkę. To była kolejna sytuacja, po której można było pomyśleć, że Jagiellonia jest w stanie wywieźć z Bułgarii coś więcej niż tylko remis.
Niestety, futbol po raz kolejny przypomniał, że niewykorzystane okazje potrafią zemścić się w najmniej odpowiednim momencie.
W 83. minucie gospodarze wywalczyli rzut rożny. Do piłki podszedł David Kusso i posłał ją w pole karne. Najwyżej wyskoczył Steven Stoyanchov, który uderzeniem głową pokonał Abramowicza.
"Żółto-Czerwoni" próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale gospodarze umiejętnie bronili prowadzenia. Kolejne ataki Jagiellonii nie przynosiły efektu, a wraz z upływem czasu coraz wyraźniej było widać, że szansa na uratowanie choćby punktu oddala się z każdą minutą.
Jagiellonia wraca z Sofii z poczuciem ogromnego niedosytu. Nie był to mecz, w którym białostoczanie zostali całkowicie zdominowani przez rywali, jak w poprzedniej kolejce tych rozgrywek, czyli przez Anderlecht przy Słonecznej. Mieli swoje sytuacje, potrafili zagrozić bramce Vutsova, a w końcówce mogli doprowadzić do wyrównania. Zabrakło jednak skuteczności, która na europejskim poziomie często decyduje o końcowym rezultacie.
Boli szczególnie sposób, w jaki rozstrzygnęło się to spotkanie. Jeden rzut rożny, jedno przegrane starcie w powietrzu i cały wysiłek włożony w walkę o punkty poszedł na marne. Skąd my to znamy..
Levski Sofia – Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0)
Stoyanchov 83’.
Levski Sofia: Vutsov – Aldair, Dimitrov, Makoun, Maicon – Grujić, El Moubarik, Serginho (Oko-Flex 46’) – Soula (Stoyanchov 63’), Reinaldo (Trdin 90’), Bala (Kusso 75’).
Jagiellonia Białystok: Abramowicz – Conceição, Stojinović (Kobayashi 46’), Konstantopoulos, Montóia – Romanczuk, Klynge (Kozłowski 77’), Imaz (Jóźwiak 85’) – Agbonifo (Sow 46’), Prelec, Szmyt (Ćirković 69’).
Żółte kartki: Everton Bala, Stoyanchov, Kusso - Montóia, Romańczuk, Imaz.