Początek meczu raczej pod dyktando Jagiellonii, to białostoczanie częściej byli przy piłce i próbowali rozgrywać. W 8. minucie Lechia pokazała jednak, że też potrafi ukąsić, bo wyszła z groźną kontrą. Piłkarzom z Gdańska zabrakło jednak dokładności i skończyło się tylko na strachu. Wciąż 0:0.
W 11. minucie swoich sił spróbował Jesús Imaz, ale jego strzał na bramkę gdańszczan zakończył się tylko rzutem rożnym. Do piłki podszedł Guilherme Montoia, po jego dośrodkowaniu głową zgrał ją Taras Romańczuk, a z około 16 metrów uderzał Anders Klynge. Niestety niecelnie i wynik dalej bez zmian.
Jagiellonia nie zwalniała tempa i odważnie szła do przodu, a Lechia broniła się momentami rozpaczliwie, wybijając piłkę na kolejne rzuty rożne. W 14. i 16. minucie na bramkę gdańszczan uderzali Apostolos Konstantopoulos i Taras Romańczuk, ale dalej było 0:0.
W 28. minucie bardzo mocno uderzał Ousmane Sow, ale piłka po jego strzale wyszła tylko na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z narożnika groźnie główkował Taras Romańczuk, jednak i tym razem gdańszczanie wyszli z opresji. Na tablicy wyników ciągle 0:0.
W 34. minucie wreszcie wpadła bramka! Taras Romańczuk sprytnie zagrał piłkę w pole karne, Nik Prelec zabrał się z nią do środka i pewnym strzałem umieścił ją w siatce rywala. Jagiellonia prowadzi 0:1 i trzeba przyznać, że w pełni na to zapracowała.
W 38. minucie znowu groźnie zrobiło się po rzucie rożnym. Taras Romańczuk po raz drugi w tym meczu popisał się mocnym strzałem, ale tym razem piłka przeleciała nad poprzeczką bramki Lechii. Jagiellonia dalej prowadzi 0:1.
W 40. minucie było już 0:2 dla Jagiellonii! Tym razem pewnym strzałem ze skraju pola karnego popisał się Ousmane Sow, który wcześniej był już blisko szczęścia. Białostoczanie mają wszystko pod kontrolą.
W 43. minucie pierwszą żółtą kartkę po stronie Jagiellonii zobaczył Aleksandar Ćirković.
Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem Jagiellonii 0:2 i trudno się z tym wynikiem kłócić. Białostoczanie mieli piłkę przez 70% czasu, oddali 12 strzałów (4 celne) przy zaledwie 5 próbach Lechii, z których żadna nie trafiła w światło bramki. Przewagę było widać też przy rzutach rożnych, 8 do 2 dla Jagiellonii. Gospodarze częściej przerywali grę faulami (6 do 3), a po jednej żółtej kartce zobaczyli piłkarze obu drużyn. Spalonych w tej części meczu nie było.
Nie minęły jeszcze dwie minuty drugiej połowy, a Jagiellonia już znowu szukała szczęścia pod bramką Lechii. Najpierw zza pola karnego uderzał Aleksandar Ćirković, a chwilę później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę uderzał Nik Prelec. Wynik bez zmian, 0:2 dla Jagiellonii.
W 50. minucie było już 0:3! Najpierw mocno uderzał Anders Klynge, a bramkarz Lechii sparował piłkę na rzut rożny. Do narożnika podszedł sam Klynge, dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Ousmane Sow i pewnym strzałem głową zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.
W 54. minucie było już po meczu, bo Jagiellonia zadała kolejny cios i zrobiło się 0:4. Taras Romańczuk wyprowadził kontrę świetnym podaniem na lewą stronę do Aleksandara Ćirkovicia, ten zagrał w środek pola karnego, a tam Jesús Imaz dopełnił formalności. Deklasacja w Gdańsku stawała się faktem.
W 56. minucie gospodarze mogli odpowiedzieć honorowym trafieniem. Po strzale jednego z lechistów piłka odbiła się od głowy Apostolosa Konstantopoulosa i wylądowała na słupku bramki Jagiellonii. Tym razem szczęście było po stronie białostoczan i dalej było 0:4.
W 61. minucie kibice zobaczyli najpiękniejsze trafienie tego wieczoru. Ousmane Sow przejął piłkę w polu karnym Lechii, obrócił się i technicznym strzałem posłał ją w samo okienko. To był już jego hat-trick i 0:5 dla Jagiellonii!
Deklasacja trwała w najlepsze. W 68. minucie Dimitris Rallis przejął piłkę w środku boiska, ograł po drodze trzech obrońców Lechii i pewnie wpakował ją do siatki. Świetna, indywidualna akcja Greka i na tablicy było już 0:6!
Świetne spotkanie rozegrał Dimitris Rallis, który w 87. minucie wychodził sam na sam z bramkarzem Lechii. Grek był wyraźnie ciągnięty za koszulkę, ale sędzia nie odgwizdał w tej sytuacji nawet faulu. Biorąc pod uwagę ostatnie podejście sędziów do Jagiellonii, gdyby role były odwrócone, zawodnik białostoczan pewnie już schodziłby z czerwoną kartką.
Sędzia nie doliczył ani minuty i zakończył spotkanie zaraz po upływie regulaminowego czasu gry. Jagiellonia rozbiła w Gdańsku Lechię 0:6 i pewnie zameldowała się w 1/8 finału Pucharu Polski.
Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 0:6 (0:2)
Prelec 34`, Sow 40`, 50`, 61`, Imaz 54`, Rállis 68`
Lechia: Holewiński - Kopásek, Madej, Beskorowajnyj, Małow - Mena (59. Dodaj), Iwanow (73. Szczepankiewicz), Wójtowicz (79. Głogowski), Bambecki - Blănuță (73. Sonko), Szach (59. Adkonis).
Jagiellonia: Abramowicz - Conceição (71. Vital), Konstantópoulos, Kobayashi, Montóia - Sow (65. Jóźwiak), Romanczuk (57. Kozłowski), Imaz (65. Lozano), Klynge, Ćirković - Prelec (57. Rállis).