Anderlecht to miasto i gmina w Belgii, jedna z 19 w dwujęzycznym Regionie Stołecznym Brukseli, w Okręgu Stołecznym Brukseli.
27 maja 1908 roku w kawiarni Concordia przy rue d’Aumale spotkała się 13-osobowa grupa miłośników sportu – przede wszystkim piłki nożnej. Na tym spotkaniu jeden z uczestników, Charles Roos, zaproponował zawiązanie klubu sportowego pod nazwą Sporting Club Anderlechtois. Od razu ustalono, że barwami klubu będą fiolet i biel. Stąd wziął się późniejszy przydomek drużyny po francusku Les Mauves, a po niderlandzku Paars-wit, czyli Fiołki. Założyciele byli typowymi zapaleńcami, na pierwszą piłkę musieli się złożyć. Mottem klubu została łacińska sentencja mens sana in corpore sano, czyli „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
Pierwszy mecz klubu odbył się przeciwko Catholic Institute Saint-Georges. Wynik: 11:8 dla Anderlechtu. W 1909 roku klub oficjalnie zarejestrował się w Belgijskim Związku Piłki Nożnej. Z czasem zespół zyskiwał popularność, a co za tym idzie, i sponsorów. W 1911 roku funkcję prezesa objął Theo Verbeeck, który – jak się później okazało – pełnił tę funkcję przez 40 kolejnych lat, co do dziś pozostaje absolutnym rekordem na świecie.
12 kwietnia 1921 roku Anderlecht zadebiutował w rozgrywkach belgijskiej ekstraklasy. Kamieniem milowym był rok 1933, w którym klub otrzymał status królewski. W tamtych czasach o nadanie takiego statusu można było wystąpić do króla Belgów. Warunkiem było istnienie klubu przez 25 lat (współcześnie 50 lat) i brak skandali związanych z jego działalnością. Otrzymanie takiego statusu powodowało, że do nazwy klubu dodawano przymiotnik „królewski”. Od tego roku klub przyjął nazwę Royale SC Anderlechtois. W historii jeszcze dwa razy nastąpiła zmiana nazwy klubu. W roku 1984 zmieniono ją na Royal SC Anderlecht, a w 2002 przyjęto obecną nazwę Royal Sporting Club Anderlecht.
W 1947 roku Anderlecht zdobył pierwsze Mistrzostwo Belgii. Łącznie wywalczył 34 Mistrzostwa i 21 wicemistrzostw. 12 razy stawał na najniższym stopniu podium. 9 razy wywalczył Puchar Belgii, a 11 razy Superpuchar. Zdobycze w europejskich pucharach też wyglądają imponująco. 1 Puchar UEFA, 2 Puchary Zdobywców Pucharów i 2 razy Superpuchar Europy. Dwa razy był blisko finałów Ligi Mistrzów.
Ostatnie lata nie są już tak spektakularne dla klubu. Ostatnie Mistrzostwo Anderlecht zdobył w 2017 roku. Obecnie zajmuje 5. miejsce w tabeli belgijskiej Jupiter Pro League, mając po 8 kolejkach sześciopunktową stratę do liderującego Gentu. W niedzielę w 1/16 Pucharu Belgii zmierzył się z liderem belgijskiej drugiej ligi K Beerschot VA i przegrał 2:1, odpadając z tych rozgrywek.
W rozgrywkach Ligi Europy podopieczni 43-letniego portugalskiego trenera Vitora Bruno w dwóch dotychczasowych spotkaniach zaliczyli dwie porażki. U siebie przegrali 1:2 z francuskim Olympique Lyon, a na wyjeździe 0:1 z chorwackim Dinamem Zagrzeb.
Jagiellonia funduje nam emocjonalny rollercoaster. Kiedy kibice cieszyli się ze zwycięstwa 3:1 w Lidze Europy z Araratem Armenia we czwartek i mieli nadzieję, że ten sukces przeniesie się na Ekstraklasę, to w niedzielę zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Żółto-Czerwoni zafundowali nam okulistyczno-stomatologiczny mecz w Lubinie. Od jego oglądania bolały oczy i zęby. Dreptanie zamiast biegania – znane schematy. Po meczu w Krakowie był to najgorszy występ naszych piłkarzy. W meczu z Zagłębiem jeden błąd, faul czy też nie (bo eksperci podchodzą do tego zdarzenia różnie) – ich interpretacja jest i póki co będzie zawsze na naszą niekorzyść. W konsekwencji wykorzystany przez gospodarzy rzut karny i szósta porażka, a czwarta z rzędu Jagiellonii w rozegranych 10 meczach Ekstraklasy staje się faktem. Niestety, poboczne efekty „nieszczęsnych SMS-ów” będą nam się długo jeszcze odbijać. Na układy nie ma – póki co – rady.
Jest o czym myśleć, bo sezon już zaczyna nam się wymykać z rąk i jeśli nic się nie zmieni, to puchary w przyszłym roku mogą być tylko wspomnieniem. Owoce ciężkiej pracy Jagiellonii na europejskich boiskach skonsumuje kto inny. Chyba już czas na rachunek sumienia, identyfikację problemów i przygotowanie planu naprawczego – przez wszystkich decyzyjnych: Zarząd, dyrektorów, sztab i piłkarzy. Zanim to nastąpi, trzeba grać dalej i starać się zdobywać punkty w Lidze Europy i polskiej Ekstraklasie. Jeśli nie wygrać, to staramy się minimalizować straty.
Na początek Liga Europy. Przyjeżdża europejska legenda, ale będąca w bardzo niestabilnej formie. W lidze idzie im po japońsku – jako tako, czyli dość wysoko, ale już ze sporą stratą, w Lidze Europy bez punktu i już za burtą krajowego pucharu. Ta legenda jest w naszym zasięgu i jest szansa na punkty. Ale trzeba będzie biegać, nie dreptać, uważać w obronie i wykazać się zdecydowanie większą kreacją w grze ofensywnej. Kolejny mecz z kategorii krew, pot i łzy.
A walczyć nadal jest o co.
Dlatego macie, Panowie, nam, kibicom, coś do udowodnienia. Zaufanie traci się szybko – odbudowuje powoli. Jagielloński charakter i zimne głowy to najprostsza recepta na legendarnego rywala.
Jagiellonio, klubie mój, pokaż nam charakter swój…
Panowie, powodzenia!
Jesteśmy z Wami!
Maciek
1:0
-:-