Griffin | 9 Października 2026 g. 12:40 | Aktualizacja: 9 Października 2026 g. 20:14
W sobotę o godzinie 20:15, Jagiellonia Białystok przy Słonecznej podejmie Górnik Zabrze w meczu 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy sezonu 2026/27. Przed „Żółto-Czerwonymi” wymagające spotkanie – do Białegostoku przyjeżdża bowiem lider tabeli, który po bardzo dobrym początku rozgrywek wyrósł na jednego z głównych kandydatów do walki o najwyższe cele. „Jaga” będzie chciała wykorzystać atut własnego boiska, zrehabilitować się za ostatnie ligowe niepowodzenia i sięgnąć po niezwykle ważne trzy punkty.
Różnica w ligowej tabeli jest przed tym starciem wyraźna. Górnik z dorobkiem 22 punktów przewodzi stawce – w dziewięciu spotkaniach Zabrzanie odnieśli siedem zwycięstw, raz zremisowali i tylko raz schodzili z boiska pokonani. „Duma Podlasia” ma na koncie 12 punktów i plasuje się obecnie na 10. pozycji, choć warto tu zaznaczyć, że rozegrała jedno spotkanie mniej od sobotniego rywala.
Jagiellonia do sobotniego meczu przystąpi po trzech porażkach z rzędu. Najpierw uległa w Krakowie Wiśle 0:2, następnie przegrała w Lidze Europy w Pireusie 1:2, a bezpośrednio przed przerwą reprezentacyjną została pokonana na własnym terenie przez Legię 1:3. Wcześniej „Jaga” potrafiła jednak efektownie pokonać w Częstochowie Raków 5:2 oraz wygrać na Chorten Arenie ze Śląskiem Wrocław 2:1, choć pomiędzy tymi meczami poniosła porażkę w zaległym spotkaniu w Poznaniu z Lechem 1:2.
Znacznie lepiej w ostatnich tygodniach radził sobie Górnik. Zabrzanie od pięciu ligowych spotkań pozostają niepokonani, a w tym czasie aż czterokrotnie sięgali po komplet punktów. Pokonali kolejno Raków Częstochowa 2:1, Cracovię 1:0, Lecha Poznań 2:1 oraz Koronę Kielce 2:0. Serię zwycięstw przerwał dopiero bezbramkowy remis z Motorem Lublin w ostatniej kolejce. Taki bilans dobrze pokazuje, dlaczego to właśnie podopieczni Michala Gasparika przyjeżdżają do Białegostoku w roli lidera i zespołu będącego obecnie w zdecydowanie lepszym rytmie ligowym.
Warto również przypomnieć, że Górnik tego lata rywalizował w eliminacjach europejskich pucharów. Wicemistrzowie Polski z poprzedniego sezonu rozpoczęli je od II rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, gdzie trafili na tureckie Fenerbahçe. Po porażce 0:1 na wyjeździe i remisie 1:1 u siebie musieli przenieść się do eliminacji Ligi Europy. Tam ich rywalem był Ferencváros – pierwsze spotkanie zakończyło się porażką 0:1, a w rewanżu na Górnym Śląsku padł remis 1:1, który oznaczał pożegnanie z tymi rozgrywkami. Górnik otrzymał jednak kolejną szansę na grę w fazie ligowej w Lidze Konferencji, gdzie w decydującej rundzie zmierzył się z AS Monaco. Francuzi wygrali oba spotkania – 3:2 w Zabrzu i 4:1 u siebie – kończąc tym samym europejską przygodę zdobywców Pucharu Polski 2025/26.
Ostatnie dwa ligowe starcia nie pozostawiły po sobie dobrych wspomnień dla kibiców w Białymstoku. W październiku ubiegłego roku Górnik wygrał na własnym stadionie 2:1, choć Jagiellonia prowadziła po golu Jesúsa Imaza. W drugiej połowie doszło jednak do dużej kontrowersji. Przy stanie 1:1 Josema zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Dimitrisa Rallisa, a zdaniem wielu obserwatorów zawodnik Górnika powinien obejrzeć czerwoną kartkę. Sędzia Bartosz Frankowski nie zdecydował się jednak na wyrzucenie obrońcy z boiska, a decyzja ta wywołała po meczu ogromne emocje. Sam arbiter później przyznał się do błędu, a zespół sędziowski został czasowo zawieszony. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2:1.
Rewanż w kwietniu tego roku również zakończył się zwycięstwem Górnika. W Białymstoku Zabrzanie objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Bartosza Mazurka. Gospodarze odpowiedzieli golem Afimico Pululu w doliczonym czasie gry. O porażce Jagiellonii przesądził jednak rzut karny po faulu Bartka Wdowika na Michale Sáčku, wykorzystany przez Rafała Janickiego,
Sobotnie spotkanie będzie miało również kilka dodatkowych smaczków związanych z zawodnikami obu drużyn. W Górniku występują dziś dwaj byli Jagiellończycy – wyżej wspomniany Michal Sáček oraz Jarosław Kubicki. Obaj mają w swoim dorobku mistrzostwo Polski zdobyte z „Jagą”. Z kolei po stronie gospodarzy zobaczymy Norberta Wojtuszka, który do Białegostoku trafił właśnie z Zabrza. Dla kilku zawodników będzie to więc spotkanie z dobrze znanymi sobie kolegami, a także powrót do miejsca, z którym wiążą ich ważne momenty kariery.
Przerwa reprezentacyjna była dla Jagiellonii okazją nie tylko do spokojniejszej pracy na treningach, ale również do rozegrania dwóch spotkań kontrolnych. Najpierw „Żółto-Czerwoni” efektownie pokonali litewską Suduvę Mariampol aż 5:0, a jednym ze strzelców był Jesús Imaz, który nareszcie zdobył bramkę z gry. Cztery dni później „Jaga” przegrała wprawdzie z Polonią Warszawa 1:2, ale ponownie do siatki trafił Imaz. Hiszpan zdobył jedynego gola dla Białostoczan i tym samym może mówić o długo wyczekiwanym przełamaniu. Po serii ligowych spotkań bez bramki z gry doświadczony zawodnik znów złapał strzelecki rytm, a jego forma może mieć ogromne znaczenie w sobotnim starciu z liderem.
Mecz z Górnikiem będzie jednak wyjątkowy również z innego powodu. Na ławce trenerskiej Jagiellonii zabraknie Adriana Siemieńca, który został zdyskwalifikowany przez Komisję Ligi na sześć najbliższych spotkań Ekstraklasy, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że podczas najbliższych sześciu kolejek „Jagę” z ławki poprowadzi jego asystent, Mikołaj Łuczak, a Siemieniec będzie musiał obserwować grę z trybun.
Sobotnie spotkanie poprowadzi sędzia Wojciech Myć, a system VAR obsłuży Paweł Malec.
Tyle, jeśli chodzi o tzw. suche fakty. Teraz przejdę do strony emocjonalnej. Ciosy, które spadły na naszą Jagiellonię w ostatnim czasie były mocne, a efekty tego widzieliśmy również na boisku.
Czas jak najszybciej przełamać tę niemoc! A gdzie lepiej, jeśli nie u siebie i z kim, jak nie z liderem?
Jagiellonio, my wierzymy!
Griffin