W czwartkowy wieczór Jagiellonia z Lechem w Poznaniu nadrabiali zaległą 5 kolejkę ekstraklasy. W składzie zabrakło kontuzjowanego Imaza, a na ławce spotkanie rozpoczęli Klynge i Montoia. Od pierwszej minuty po raz pierwszy od powrotu z wypożyczenia zagrał Cezary Polak.
Mecz rozpoczął się od dość efektownego zadymienia stadionu w Poznaniu. W kotle coś się musiało przypalić.
Zaległy mecz 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok (rozegrany 3 września 2026 roku na Enea Stadionie) nie dostarczył zbyt wielkich emocji. Mecz to były bardziej piłkarskie szachy, a Jagiellonia szczególnie w drugiej połowie zagrała poniżej oczekiwań.
Najciekawsze momenty i kluczowe akcje:
-
Gol Pablo Rodrígueza (43. minuta): Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, Lech przeprowadził bardzo ładną akcję zakończoną golem. Ze skrzydła idealnie dośrodkował Pereira, akcję domknął Hiszpan Pablo Rodríguez, pakując piłkę głową do siatki Sławomira Abramowicza i dając gospodarzom prowadzenie 1:0.
-
Błyskawiczna odpowiedź Jagi (45.+4 minuta): Jagiellonia nie zamierzała poddać się przed przerwą. Tuż przed gwizdkiem sygnalizującym koniec pierwszej odsłony, w zamieszkaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się japoński obrońca Yūki Kobayashi. Obrońcy gospodarzy totalnie odpuścili krycie naszego stopera na przedpolu, który technicznym uderzeniem wyrównał stan meczu na 1:1
-
Zwycięskie trafienie Michała Gurgula (87. minuta). W końcówce meczu już pachniało remisem, ale Lech doczekał się rzutu rożnego i decydującego ciosu. Michał Gurgul dośrodkował w pole karne. Tu w zamieszaniu Abramowiczowi w czystej interwencji przeszkońdził Mońka, piłkę głową do siatki wbił Gumny. Piłkę jeszcze wybił Montoia, ale wyraźnie przekroczyła linię bramkową. Sędzia Marciniak początkowo odgwizał faul na naszym bramkarzu, ale po interwencji VARu zmienił decyzję i uznał gola, który powinien być uznany.
Podsumowując. Jagiellonia zagrała w bardzo oryginalmym ustawieniu. Polak na skraju obrony, Montoia zastępujący kontuzjowanego Kobayashiego i brak Imaza w środkowej częsci boiska robiły swoje. Mecz nie należał do najlepszych, ale gospodarzom bardziej zależało i to oni zgarnęli trzy punkty. Jagiellonia szczególnie w drugiej części meczu grała bez polotu, pomysłu i popełniając bardzo dużo indywidualnych błędów. To nie mogło się inaczej skończyć. Teraz czas na powrót do Białegostoku i mecz w niedzielny wieczór ze Śląskiem Wrocław. Jedziemy dalej i widzimy się przy Słonecznej.
3 września 2026, 20:30 - Poznań (Enea Stadion)
Lech Poznań 2-1 Jagiellonia Białystok
Pablo Rodríguez 43, Robert Gumny 87 - Yūki Kobayashi 45
Lech: 1. Mateusz Lis - 2. Joel Pereira, 72. Mateusz Skrzypczak, 27. Wojciech Mońka, 27. Wojciech Mońka, 15. Michał Gurgul - 10. Patrik Walemark (83, 20. Robert Gumny), 22. Radosław Murawski, 5. Gustav Berggren (63, 24. Filip Jagiełło), 21. Pablo Rodríguez (73, 9. Mikael Ishak), 77. Luis Palma (72, 14. Leo Bengtsson) - 17. Allahyar Sayyadmanesh (64, 7. Yannick Agnero).
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz - 15. Norbert Wojtuszek, 5. Bernardo Vital, 4. Yūki Kobayashi (46, 23. Guilherme Montóia), 2. Cezary Polak - 30. Ousmane Sow (59, 7. Kajetan Szmyt), 6. Taras Romanczuk, 21. Sergio Lozano (59, 19. Anders Klynge), 85. Eryk Kozłowski (68, 14. Hampus Finndell), 27. Rodrigo Conceicao - 99. Nik Prelec (82, 17. Youssuf Sylla).
żółte kartki: Walemark - Rodrigo Conceição, Finndell.
sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
widzów: 24 201.