Magiczny, wyjątkowy, niezapomnany czwartkowy wieczór w Szkocji przeżyli Kibice, którzy mieli przyjemność pojawić się na Ibrox. Po remisie 1-1 byliśmy świadkami wyeliminowania Rangers FC z gry o Ligę Europy. I trzeba sobie powiedzieć, że awans Jagiellonii nie był szcześliwy, a jak najbardziej zasłużony.
Emocje ciągle buzują w każdym z nas. Nie istotne, że obecne Rangers FS to placu budowy, plaga kontuzji kluczowych piłkarzy.To nie umniejsza temu, czego dokonała Jagiellonia Białystok, która w rewanżowym spotkaniu III rundy eliminacji Ligi Europy zremisowała 1-1 i zagra o awans do Ligi Europy z gruzińską Iberia 1999 Tbilisi. Niezależnie jednak od wyniku tego starcia, mamy zagwarantowany start w Lidzew Konferencji, zatem kolejny raz zagwarantowaliśmy sobie fazę pucharową.
Na początku spotkanie mocno rozpoczęli gospodarze. DFwa razy musiał interweniować Słąwomir Abramowicz. Potem z kolei do głosu doszła Jagiellonia Białystok. Najpierw niecelnie z rzutu rożnego uderzył Tarasa Romanczuk. W 14 minucie spotkania Jesus Imaz uderzył w słupek. W 17 minucie były skrzydłowy Górnika Zabrze - Daisuke Yokota wygrał pojedynek z Guilherme Montoia i po jego dośrodkowaniu piłka trafiła w ręke Yuki Kobayashiego. Po analizie VAR sędzia wskazał na jednasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał doświadczony Lawrence Shankland. Kolejną dobra sytuację zmarnował Jesus Imaz, gdy na 5 metrze oddał niecelne uderzenie. Przed przerwą swoją sytuację miał jeszcze Nk Prelec, ale w bardzo dobrej sytuacji nie trafił w bramkę.
Pierwsza połowa była bardzo intensywna, ale pomimo tego, że Jagiellonia przegrywała nie prezentowała się źle. Wystarczyło tylko poprawić skuteczność. Dobry mecz rozgrywał (pomimo dwóch zmarnowanych sytuacji) Jesus Imaz, przez którego przychodziły wszystkie ofensywne wyjścia "Jagi".
Zaraz po wznowieniu gry oglądlaiśmy na boisku sporo walki, a na pierwszą okazję z którjelkowiek stron musieliśmy czekać do 62 minuty. Wtedy na uderzenie zdecydował się Djeidi Gassama. Szkoci wyciągnęli wnioski i tym razem pilnowali Kajetana Szmyta, który często był podwajany. Jagiellonia odgryzła się w 65 minucie i to jak! Anders Klynge znakomicie dośrodkował w pole karne, a Nik Prelec - pomimo obecności trzech rywali (!!!) oddał znakomite mocne uderzenie głową. Brmakarz mógł tylko pomachać rękami ze złości. Następnie Jagiellonia umiejętnie się broniła. Swoją okazję gospodarze mieli dopiero w 89 minucie, kiedy Bojan Miovski niecelnie uderzył głową. Jeszcze spróbował Vanja Dragojević z dystansu, ale równie niecelnie. Do upływie 5 minuty doliczonego czasu gry sędzia zakończył spotkanie.
Duży, bardzo duży sukces naszego Klubu. Kolejny sukces naszego Trenera Adriana Siemieńca. Jak mieliśmy niedosyt po ostatnim meczu ligowym z Widzewem Łódź to teraz już nie mamy prawa narzekać. A więc nic innego nie można zrobić niż zaśpiewać... pijem bawim się sialalala!
Rangers FC 1-1 Jagiellonia Białystok
Lawrence Shankland 19 (k) - Nik Prelec 65
Rangers: 1. Ivor Pandur - 21. Dujon Sterling, 37. Emmanuel Fernandez, 24. Olwethu Makhanya - 17. Daisuke Yokota, 43. Nicolas Raskin (66, 22. Vanja Dragojević), 6. Dan Neil (66, 14. Cameron Devlin), 11. Thelo Aasgaard (46, 2. Ross McCrorie), 23. Djeidi Gassama (75, 52. Findlay Curtis) - 20. Ryan Naderi (75, 28. Bojan Miovski), 7. Lawrence Shankland.
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz - 15. Norbert Wojtuszek, 5. Bernardo Vital, 4. Yūki Kobayashi, 23. Guilherme Montóia - 27. Rodrigo Conceição (82, 10. Jeremy Agbonifo), 6. Taras Romanczuk, 19. Anders Klynge (79, 85. Eryk Kozłowski), 11. Jesús Imaz (90, 44. Apóstolos Konstantópoulos), 7. Kajetan Szmyt - 99. Nik Prelec (83, 17. Youssuf Sylla).
żółte kartki: Romanczuk, Bernardo Vital, Klynge.
sędziował: Vassílios Fotiás (Grecja).
widzów: 41 636.
Orzech