Jagiellonia przystępowała do spotkania w bardzo dobrych nastrojach. Drużyna Adriana Siemieńca wygrała dwa pierwsze mecze ligowe i kilka dni wcześniej pokonała Rangers FC 2:1 w eliminacjach Ligi Europy. Widzew z kolei nie odniósł jeszcze zwycięstwa w sezonie, notując wcześniej dwa remisy.
Choć niewątpliwie byliśmy faworytami, zespół Aleksandara Vukovicia przyjechał do Białegostoku dobrze przygotowany taktycznie i skutecznie neutralizował atuty mistrza Polski sprzed dwóch sezonów. Dodatkowo przyjezdni mieli dużo szczęścia w pierwszej odsłonie meczu.
Od początku inicjatywę przejęła Jagiellonia. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i tworzyli groźniejsze sytuacje pod bramką Bartłomieja Drągowskiego. Szczególnie gorąco było około 15. minuty, gdy bramkarz Widzewa popisał się znakomitą podwójną interwencją po strzałach Jesusa Imaza i Kajetana Szmyta.
Jagiellonia starała się atakować skrzydłami, jednak brakowało jej skuteczności i precyzji w wykończeniu akcji. Blisko zdobycia gola był także Yuki Kobayashi, który po stałym fragmencie gry główkował nad poprzeczką.
Widzew nie stwarzał wielu okazji, ale prezentował się bardzo solidnie w defensywie. Obrońcy skutecznie wybijali dośrodkowania, a Drągowski był pewnym punktem zespołu. Pierwsza część zakończyła się bezbramkowym remisem, choć optyczną przewagę miała Jagiellonia. Niewykorzystane sytuacje i zapewne czwartkowe zawody się mszczą, o czym przekonaliśmy się w drugiej odsłonie meczu.
Po przerwie obraz spotkania zmienił się diametralnie.
52. minuta – 0:1
Widzew wywalczył rzut rożny. Mario Garcia precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a Sebastian Bergier wyskoczył najwyżej do piłki i celnym strzałem głową pokonał Sławomira Abramowicza.
54. minuta – 0:2
Zaledwie dwie minuty później gospodarze zostali skarceni po raz drugi. Ponownie w akcji uczestniczył Mario Garcia, który dograł do Frana Álvareza. Hiszpan wykorzystał sytuację i podwyższył prowadzenie Widzewa na 2:0.
Te dwa błyskawicznie następujące po sobie ciosy praktycznie ustawiły cały mecz. Jagiellonia znalazła się w sytuacji, której wcześniej w sezonie jeszcze nie doświadczyła.
Po utracie dwóch goli gospodarze próbowali wrócić do gry. Adrian Siemieniec dokonał zmian, wprowadzając świeżych zawodników do ofensywy. Jagiellonia częściej atakowała i dłużej utrzymywała się przy piłce. Według statystyk posiadała około 59% posiadania futbolówki.
Największym problemem białostoczan była jednak skuteczność. Widzew bardzo dobrze bronił własnego pola karnego, a kiedy było trzeba, kapitalnie spisywał się Drągowski. W końcówce gospodarze trafili nawet w poprzeczkę po próbie Nika Prelca, ale piłka nie znalazła drogi do siatki.
Mimo aż dziesięciu minut doliczonego czasu gry Jagiellonia nie zdołała zdobyć choćby bramki kontaktowej.
Jagiellonia przez długie fragmenty wyglądała lepiej piłkarsko, ale zabrakło jej skuteczności. Widzew był natomiast bezwzględnie efektywny: wykorzystał dwa momenty dekoncentracji gospodarzy i dzięki świetnej organizacji gry dowiózł zwycięstwo do końca. To klasyczny przykład meczu, w którym posiadanie piłki i liczba sytuacji nie przełożyły się na wynik końcowy.
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz - 15. Norbert Wojtuszek (79, 80. Zachary Zalewski), 5. Bernardo Vital, 4. Yūki Kobayashi (46, 44. Apóstolos Konstantópoulos), 23. Guilherme Montóia - 10. Jeremy Agbonifo (46, 27. Rodrigo Conceição), 85. Eryk Kozłowski (67, 21. Sergio Lozano), 19. Anders Klynge, 11. Jesús Imaz, 7. Kajetan Szmyt - 17. Youssuf Sylla (58, 99. Nik Prelec).
Widzew: 1. Bartłomiej Drągowski - 91. Marcel Krajewski (67, 70. Jusuf Gazibegović), 25. Przemysław Wiśniewski (77, 4. Mateusz Żyro), 3. Steve Kapuadi, 40. Mario García (90, 14. Ricardo Visus) - 10. Fran Álvarez, 6. Juljan Shehu, 8. Emil Kornvig, 7. Mariusz Fornalczyk (77, 77. Ángel Baena) - 28. Karol Świderski, 99. Sebastian Bergier (78, 18. Lindon Selahi).
żółte kartki: Agbonifo, Konstantópoulos, Prelec, Guilherme Montóia - Fornalczyk, Kornvig, Kapuadi.
sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
widzów: 18 122.