Może nie zagramy „u siebie”, ale na ten mecz wybierze się komplet kibiców z Białegostoku, szczelnie wypełniając sektor gości. Wiara, siła, wola walki jest w nas!
Historia wzajemnych potyczek Jagiellonii z Motorem nie jest zbyt bogata, bo jest to zaledwie 20 meczów, z czego 6 rozegranych na najwyższym poziomie ligowym w kraju. Dzisiejszy gospodarz zanotował w nich 7 wygranych, padło 6 remisów, a 7 razy lepsza była Jagiellonia. Tak więc ogólny bilans jest dokładnie remisowy. Jeśli jednak wziąć pod uwagę jedynie wspomniane mecze w „ekstraszkapie” (kiedyś I lidze), to tutaj zdecydowanie lepsza jest „Jaga”, która jeszcze z „Pacanów Boya” na tym poziomie nie przegrała, remisując 3 razy (wszystkie spotkania po 1:1) i 3-krotnie ich pokonując.
W ubiegłym sezonie pierwszy raz potykaliśmy się w „kozim grodzie” w połowie grudnia w ramach przełożonej III kolejki „ekstraszkapy” i ten całkiem fajny, rozgrywany pod dyktando „Jagi” mecz zakończył się remisem. Oczywiście remisem 1:1 po golu Pululu (dobitka strzału Imaza w poprzeczkę) i wyrównującym trafieniu Karola „Czubaki” Czubaka z karnego. Jagiellonia oddała w tym meczu 20 strzałów, z czego 7 celnych, przy zaledwie jednym uderzeniu w światło bramki w wykonaniu gospodarzy.
Mecz rundy rewanżowej odbył się już 7 lutego bieżącego roku i zakończył tradycyjnym łomotem spuszczonym przyjezdnym w, za przeproszeniem, stosunku 4:1. Bramki dla „Żółto-Czerwonych” strzelali Pululu, Bazdar, Imaz i Romanczuk. Autorem trafienia dla przyjezdnych był Ndiaye. Pięknie nasi Piłkarze uczcili przypadające na ten dzień „Święto Ultry”!
Poprzedni sezon dla Motoru nie był tak udany jak ich pierwszy po powrocie do „ekstraszkapy”, kiedy to byli niewątpliwą rewelacją rozgrywek. Przypomnę, iż po zajęciu VII miejsca wszyscy przewidywali włączenie się piłkarzy z „Pacanowa” do walki o czołowe pozycje. Tymczasem ostatecznie wylądowali oni na XII miejscu z zaledwie 5-punktową przewagą nad strefą spadkową. Jednym słowem niemal do końca rozgrywek musieli drżeć o ligowy byt.
Nic więc dziwnego, że przed bieżącym sezonem właściciel drużyny gospodarzy, Zbigniew Jakubas, tupnął nóżką i zrobił w niej potężne czyszczenie szatni. Z klubem pożegnał się przede wszystkim autor awansu „Motorynki” do „ekstraszkapy” Mateusz Stolarski, który jednak pomimo ciągnącej się za nim opinii „młodego zdolnego” trenera pozostaje do dziś na bezrobociu. Jeszcze większe trzęsienie ziemi dotknęło kadrę I zespołu. Odeszło z niej bowiem aż 14 zawodników, w tym kilku, którzy dotychczas decydowali o sile lublinian: kapitan Bartosz Wolski (do GKS), Ivan Brkić (do „leee... wiadomo czego”), Sergi Samper (Debrecen), Michał Król (Wisła Płock), Jakub Łabojko (Piast Gliwice) czy Bradly van Hoeven (Livingston FC). Mistrzostwem świata było natomiast wytransferowanie młodego obrońcy Brighta Ede do Deportivo La Coruña za 6 mln euro. Jest to swego rodzaju ewenement w historii transferów Motoru, bo ogólnie rzecz biorąc, zawodnicy z tego zespołu odchodzą „za free”. Oprócz wspomnianego Ede „Pacanów Boys” dostali jedynie 100 tysięcy euro za Wolskiego!
Ale skoro ktoś tam odszedł, to i ktoś musiał przyjść. Przede wszystkim zmieniła się „wadza” w osobie trenera Mariusza Misiury i dyrektora sportowego Veljko Nikotovicia. Pierwszy został podebrany z Wisły Płock, a drugi wyrwany, mimo protestów prezesa Pertkiewicza, z Arki Gdynia. Bo ogólnie prezes Jakubas, jako jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, jak chce, to może w naszej „ekstraklapie” wyrwać każdego. Dobrze, że rzadko chce... Z piłkarzy do „Pacanowa” przydreptało 11 zawodników, z których najbardziej znany jest nieco już wiekowy Bartosz Bereszyński z włoskiej Serie B (Palermo). Innym ciekawym piłkarzem jest kolega naszego Rodrigo Conceição z portugalskiej Tondeli – napastnik Makan Aiko. Z tureckiego Eyüpsporu przybył natomiast Mateusz Łęgowski. Nie będę się silił na pisanie o innych zawodnikach zasilających naszego piątkowego rywala, bo po prostu za cholerę ich nie znam! Dodam jedynie, tak dla narzekających na to, że Jagiellonia za mało przeznacza na transfery, iż za nich wszystkich Motor zapłacił równiutkie ZERO w jakiejkolwiek walucie!
Wcale to jednak nie oznacza, że Motoru nie należy się obawiać. W I kolejce bieżących rozgrywek „Pacanów Boya” stawili zaciekły opór „etatowemu mistrzowi Polski”, czyli łódzkiemu „Łajzewowi”, remisując w Łodzi 2:2 i będąc w tym spotkaniu drużyną wyraźnie lepszą i konkretniejszą! Czyli 0 przeciwko 25 mln euro czy tam coś podobnego... Musimy w piątek uważać na wspomnianego „Czybakę”, Ndiaye czy Ronaldo. Motor ma też w kadrze Lewandowskiego! Wprawdzie 18-letniego, i to pomocnika, i to Franciszka, ale nazwisko zobowiązuje... ;-).
Naprawdę nie wiem, czego się po tym meczu spodziewać. Jagiellonia na inaugurację wygrała z kieleckimi „Scyzorykami” 1:0 i jeśli w piątek zagramy tak jak przez pierwsze 60 minut, to mogą być kłopoty. Ale jeśli zagramy tak jak przez ostatnie pół godziny tego spotkania, to... kłopoty może mieć Motor. I tego Państwu i sobie życzę. Do boju, ma Jagiellonio!
Fox
1:0
-:-