Sukces akademii to jedno, ale rzeczywistość brutalnie daje o sobie znać – z klubu odchodzi kręgosłup drużyny, transferów przychodzących jak nie było, tak nie ma, a budowa ośrodka treningowego wciąż przypomina wróżenie z fusów. Czy grozi nam powrót do ligowej szarzyzny?
Wszyscy wiemy, że klub planuje budowę ośrodka szkoleniowego z prawdziwego zdarzenia i na ten cel odkłada fundusze. Niemniej jednak ustalmy fakty i zejdźmy na ziemię. Bazy nie ma, konkretnego terenu pod inwestycję wciąż brak, a publiczne rzucanie kwotami, ile to wszystko będzie kosztować, to na ten moment czysta abstrakcja. Zaufania kibiców nie wzbudzają też coraz to wyższe oczekiwane koszty tej inwestycji, które początkowo oscylowały wokół 50 milinów PLN, by ostatnimi czasy przekroczyć już 100 mln PLN.
Powodów jest kilka i są one banalne:
Grunty: Ziemię pod bazę trzeba najpierw mieć. Pytanie czy na własność, czy w dzierżawę?
Projekt: Jakie są precyzyjnie określone potrzeby klubu, pierwszej drużyny i grup młodzieżowych?
Realizacja: Jak ma wyglądać sama budowa? Czy całość ruszy od razu, czy będziemy budować etapami przez lata, a jeśli tak to ile tych lat?
Finansowanie: Jaki procent ma stanowić wkład własny, a ile realnie ugramy z dotacji i dofinansowań zewnętrznych, rządowych, europejskich?
Pytań jest mnóstwo, a odpowiedź na każde z nich decyduje o tym, czy inwestycja zamknie się w kwocie X, czy 100X. Rozmawianie o kosztach na tym etapie to nic innego jak wróżenie z fusów.
Kadrowy exodus i transferowe science-fiction
Tymczasem na ligowym podwórku nikt na nas nie poczeka. Powtórzenie sukcesów z dopiero co zakończonego sezonu będzie piekielnie trudnym zadaniem. Z Białegostoku odeszła już przecież pokaźna grupa piłkarzy, a być może to nie jest koniec. Licząc tylko kluczowe nazwiska z punktu widzenia pierwszego zespołu, listę strat tworzą: Bartosz Mazurek, Miłosz Piekutowski, Samed Baždar, Nahuel Leiva, Andy Pelmard, Alejandro Pozo, Afimico Pululu oraz Bartłomiej Wdowik.
Osiem nazwisk. Osiem ubytków. Jagiellonia została drastycznie osłabiona, a zastąpienie takich motorów napędowych jak Pululu czy Pozo będzie trudne, albo będzie wymagało zmiany filozofii gry, tego DNA o którym tyle już się mówiło.
I co? I w rubryce "przyloty" wciąż mamy głęboką ciszę, jeśli nie liczyć ściągniętego jeszcze w maju (a mamy początek lipca !) z Puszczy Niepołomice młodziutkiego Michałą Perchela. Liczba plotek, jaka przewinęła się przez media i rozmowy “więcejwiedzących”, bije już rekordy. Słyszeliśmy już, że "nowy gracz z ligi podpisze kontrakt dzisiaj", potem że "1 lipca Jaga ogłosi cztery bomby transferowe naraz". Pojawiła się nawet narracja, że nowych twarzy nie ma, bo... kandydaci grają na Mistrzostwach Świata. Karuzela bzdur się kręci, a kibic potrzebuje twardych danych.
Panowie działacze – czas na odważny i wyczekiwany ruch
Doskonale rozumiem ogromne grono sfrustrowanych kibiców, którzy wyczekują realnych wzmocnień. Sam czuję głębokie rozczarowanie tym, że w temacie transferów do klubu panuje tak głęboka stagnacja. Dalszy brak zdecydowanych ruchów utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że Jagiellonia po prostu nie chce inwestować w zespół. Wrócimy do starego, zgubnego myślenia, że przy sprzyjających okolicznościach i wypożyczeniach da się ulepić coś "tanio", by potem znowu sprzedać "drogo". W klubie nie ma już prezesa Wojciecha Pertkiewicza, który potrafił tak lawirować (choć w Arce Gdynia też mu to ostatecznie nie wyszło). Nie ma też Dyrektora Masłowskiego, którego specjalnością najpierw były transfery przychodzące mało oczywistych (i przez to najczęściej darmowych) graczy, a w późniejszym okresie wypożyczenia. Teraz zapewniano, że wypożyczeń nie będzie. I faktycznie ich nie ma. Tyle, że nie ma też wspomnianych transferów… Łukasz Masłowski miał odpowiadać za przygotowanie letniego okienka transferowego, ale obecnie pionem sportowym „Jagi” zarządza już zupełnie kto inny. Radosław Kucharski objął tą funkcję zaledwie dzień temu i … dalej mamy ciszę!
Kibice zakupili już ponad 8 tysięcy karnetów na rundę jesienną i liczba ta może przekroczyć magiczne 10 tysięcy. To są ludzie, którzy zaufali Klubowi. Czy uważacie panowie, że nie należy im się kilka słów, garść informacji, aby uspokoić rozgrzane, nie tylko panującą za oknem pogodą, głowy?
W dzisiejszej Ekstraklasie pojawiają się coraz większe pieniądze. Już nie tylko tradycyjnie Lech, Legia, i Raków wydają miliony. Do tego grona dołączył Górnik i … Korona Kielce, która potrafiła wyrwać właśnie z Zabrza Patryka Hellebrandta za 1,7 mln Euro! Bardzo interesujące transfery przeprowadza inny nasz pucharowicz – GKS Katowice. Brak inwestycji w kadrę w takim momencie doprowadzi do jednego: zaprzepaścimy to, na co tak ciężko pracowaliśmy i błyskawicznie wpadniemy w szarą, ligową przeciętność. Przecież zdaniem wielu kibiców, ale i postronnych obserwatorów polskiej piłki kopanej, Jagiellonia zawaliła zdobycie Mistrzostwa we właśnie zakończonym sezonie przez brak aktywności transferowej w okienku zimowym. Co więcej, sprzedano wspomnianego Pietuszewskiego, a uzupełnienia „last minute” w postaci nie zgranego z drużyną Szmyta, czy potykającego się o własne nogi Leivy nie miały prawa zadziałać. Czy teraz nie doświadczamy swoistego „deja-vu”?
Reasumując: Panowie działacze, panowie udziałowcy! Oczekujemy realnych wzmocnień składu – nie uzupełnień, nie "szerokiej kadry", ale ludzi, którzy wejdą i podniosą jakość od pierwszego meczu. Nikt w Polsce nie traktuje już Jagiellonii jak kopciuszka. Wyłożenie gotówki na młodych, utalentowanych graczy oraz doświadczonych liderów to w tej chwili absolutny obowiązek. Zegar tyka tik, tak, tik, tak…
PS
W kwestii tytułu niniejszego artykułu. Nie rozumiem kpiących komentarzy ze strony pracowników klubu pt. ” “gdzie som transfery” przedstawiających stawiające zapytania o transfery do klubu ludzi jako osoby zadające bzdurne, niezrozumiałe pytania, w sposób dość osobliwy i mało mający wspólnego z rozumem. Można odnieść wrażenie, że w sposób pogardliwy.
Fox & Morf
1:0
-:-