Sauciu | 23 Kwietnia 2026 g. 23:08 | Aktualizacja: 24 Kwietnia 2026 g. 9:38
No i zbliżamy się powoli do końca rozgrywek. Już w piątkowy wieczór Jagiellonia wraca na Chorten Arenę i bierze na tapet Górnika Zabrze. Sprawdzamy, z kim przyjdzie się mierzyć.
Górnik to nie jest przypadkowa firma – klub założony w 1948 roku, 14 mistrzostw Polski, sześć Pucharów Polski i całkiem konkretne granie w Europie. Największy sukces? Finał Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku (minimalna porażka z Manchesterem City) i ćwierćfinał Pucharu Mistrzów dwa lata wcześniej. Krótko mówiąc: marka większego kalibru w polskiej piłce.

Do Ekstraklasy wrócili niespełna dekadę temu, w 2017 roku i od tego czasu kręcą się w środku tabeli – czasem bliżej góry, czasem bliżej czerwonej strefy. W tym roku wszystko wskazuje na to, że będą walczyć na pewno o puchary, a być może i o coś więcej - o tytuł?
Ekipa z Zabrza do typowych ogórków tego sezonu z pewnością nie należy. Na dziś Górnik rozsiadł się wysoko, bo na 3. miejscu. Punktów ma tyle co Jaga (46), trzy mniej niż lider z Poznania. Ostatnio wygrali 1:0 z Koroną i – co ważniejsze – na ich koncie widnieje seria sześciu meczów bez porażki w lidze oraz dojście do finału Pucharu Polski. Wiosną wyglądają po prostu solidnie i nieprzypadkowo są w grze o topkę.
Jesienią już się z nimi mierzyliśmy – wtedy było 2:1 dla Górnika, po kilku kontrowersjach - no jakżeby kogo innego - sędziów. Trochę bolało, więc jest za co się zrewanżować.
Na kogo uważać?
Najwięcej minut nabił bramkarz Marcel Łubik – gość praktycznie nie schodzi z boiska. Z przodu najgroźniejszy jest Sondre Liseth (7 goli), a w kreowaniu coś dorzucają Kubicki i Ambros. Nie są może ofensywną maszyną, ale zleconą robotę wykonują bardzo dobrze.
Zimą też się poruszyli na rynku – przyszło kilka nowych twarzy (Bochniewicz, Zmrzly, Ikia Dimi, Sauer, Rupanov), paru zawodników odeszło. Klasyczne „przewietrzenie szatni”.
Kto za tym stoi?
Tam akurat zmian trenerskich nie dokonano (niedziwne przecież) i szkoleniowcem nadal jest Michal Gasparik. Gość jest tu od lipca i trzeba przyznać – poukładał to sensownie. Bilans? 18 wygranych w 34 meczach i średnia blisko 1,6 punktu na mecz w lidze. Do tego finał Pucharu Polski, więc wynik się zgadza, a kibice z Zabrza mają ogromną nadzieję, na trofeum w tym sezonie i trzeba przyznać, są o pół kroku przed jego zdobyciem.
A więc do Białegostoku przyjeżdża aktualnie jedna z najbardziej niewygodnych ekip w lidze – forma, wyniki i konkretna postawa z tyłu. Ale Jaga gra u siebie i ma swoje argumenty. Zapowiada się mecz, w którym nikt nie odpuści. Co by nie mówić - szlagier, aż się buzia cieszy.
Będzie granie, nie spacerek. Jaga, my wierzymy!
