Mam nadzieję, że nastroje w naszej szatni są pełne sportowej złości i ogromnej mobilizacji. Wiosenna runda mocno testuje nerwy nasze i samych piłkarzy. Wygraliśmy tylko 3 z 11 rozegranych w tym roku spotkań ligowych, notując po drodze 5 remisów i 3 porażki. Mimo wyraźnej zadyszki zespół wciąż trzyma się ścisłej czołówki, a nasza strata do fotela lidera wynosi zaledwie trzy punkty. Trener Siemieniec ucina spekulacje o zmianie stylu gry. Podkreśla, że drużyna musi być konsekwentna i wrócić do swoich piłkarskich fundamentów. Jak sam zaznacza, dla naszych chłopaków gra bez piłki i głębokie murowanie bramki to zachowania nienaturalne. Jedziemy do Gdyni atakować na własnych warunkach i narzucić rywalowi nasz ofensywny styl. Sytuacja kadrowa przed wyjazdem na Pomorze nie przysparza sztabowi szkoleniowemu większego bólu głowy. Według raportu klubu żaden z zawodników nie jest wykluczony z powodu żółtych kartek. Natomiast wielu graczy jest zagrożonych pauzą (Drachal, Flach, Jóźwiak, Mazurek, Pozo, Stojinović). Ogromnym plusem jest to, że rekonwalescenci (Stojinović, Flach, Konstantopoulos, Jóźwiak) powrócili do treningów, dzięki czemu możliwe będą rotacje w składzie. Mimo wszystko podejrzewam, że od pierwszej minuty wyjdzie klasyczna jedenastka, a np. Kamil Jóźwiak czy Leon Flach mogą pojawić się na murawie w końcówce spotkania.
W obozie Arkowców nastroje są zgoła odmienne, tam trwa właśnie efekt „nowej miotły”. Po dotkliwej porażce 0:3 z Koroną Kielce zarząd klubu z Trójmiasta podziękował za współpracę Dawidowi Szwardze, a stery przejął doskonale znany na polskich boiskach Dariusz Banasik. Zmiana szkoleniowca natychmiast tchnęła w gdyńską szatnię nową wiarę w utrzymanie. Banasik odbudował morale zespołu, otwarcie deklarując, że potencjał tej drużyny zasługuje na pewne miejsce w Ekstraklasie. Spodziewamy się zatem rywala niezwykle zmotywowanego, który po ostatnich meczach uwierzył, że umie grać w piłkę.
Aktualnie nasza formacja ofensywna pozostawia wiele do życzenia, ale mam nadzieję, że w tym meczu chłopaki pokażą, na co ich stać. Zwycięstwo zapewni nam zrównanie się punktami z Lechem (o ile ten przegra sobotni mecz w Szczecinie), z kolei przegrana, w najgorszym wypadku, może spowodować, że wypadniemy ze strefy pucharowej. W tym sezonie tabela Ekstraklasy jest wyjątkowo ciasna i wyrównana. Każde potknięcie powoduje duże przetasowania, warto też pamiętać, że mamy zaledwie 9 punktów przewagi nad strefą spadkową. Niemniej jednak wierzę, że w niedzielę obejrzymy mecz z prawdziwego zdarzenia oraz że naszym jedynym problemem po weekendzie będzie to, że wciąż mamy punkty straty do Lecha, a nie fakt, że wypadliśmy z podium.
Snara
1:1
-:-