Mecz Jagiellonii z Lechem mógł zmienić wiele w tabeli. Wygrana gospodarzy dawała zrównanie się z liderem w punktacji i już kilka dni przed czuć było, że to mecz o coś. Do tego otoczka meczu. Po wielu latach od ulicy Wiosennej pojawiła się Żółto - Czerwona strefa. Było miejsce do spotkań, miejsce z pamiątkami, miejsce do gier i zabaw dla dzieci oraz telebim z transmisją materiałów około meczowych. Mimo krótkiego czasu, niezbyt sprzyjającej aury i tego, że mieliśmy Wielką Sobotę inicjatywa się udała i daje porządne podstawy do tego aby była kontynuowana. Dobra robota. 

Kibice Lecha niemal w komplecie wypełnili sektor kibiców gości i przez całe spotkanie aktywnie wspierali swoją drużynę, czym przyłożyli na pewno swoją rolę do tego, że widowisko było na odpowiednim poziomie. 
Na koniec to co najlepsze. Przed meczem ogłoszono oficjalnie, że kontrakt z trenerem Siemieńcem został przedłużony o rok i będzie obowiązywał do końca sezonu 2026/2027. Przed rozpoczęciem spotkania ładnie zaprezentowały się kolorowe fajerwerki w barwach naszego zespołu. To jednak wszystko nic w porównaniu do tego jaką oprawe przygotowało UJB. Podobizna z filmu John Wick i jego głównego bohatera Baba Jagi, jego przesłanie oraz pięknie zaprezentowane w tle skrzydła z wiele mówiącymi oczami, podświetlonymi przed pirotechnikę. Do tego małe flagi na kijach i race w żółtym i czerwonym kolorze. Kolejna oprawa, która pozostanie na długo w naszej pamięci. Rewelacyjna robota. 

Sam mecz to piłkarskie szachy. Obie strony zagrały z dużym respektem dla przeciwnika. Szaleństwa piłkarskiego i ciosu za cios było mało i dopiero 33 minuta mogła dać więcej emocji. Po odbiorze na ścianę Pululu idealnie zagrał do Szmyta, ten wyszedł sam na sam z Mrozkiem. Niestety bramkarz dobrze odczytał intencje naszego skrzydłowego i obronił strzał naszego zawodnika. Trybuny jęknęły z zawodem. Po zmianie stron pierwsi groźną okazję do zdobycia gola miał Lech, ale Ali z piątego metra spudłował na nasze szczęście. W 60 minucie ładna akcja Jagiellonii, dobry strzał Mazurka, jeszcze główka Imaza obroniona w ostatnim momencie przez Mrozka i ponownie było gola. W 77 minucie świetną okazję na gola mieli goście, ale soczysty strzał sparował Abramowicz. Piłka wyszła na aut bramkowy jeszcze obijając słupek. Po ostatnim gwizdku zakotłowało się między zawodnikami obu drużyn. Ale kartki dla Milica i Pululu w końcu uspokoiły sytuację.
W obecnej fazie sezonu i układzie tabeli remis bardziej odpowiada Lechowi, ale jeszcze mamy przed sobą kilka spotkań. Wierzymy do końca!
Na uwagę zasługuje ponownie beznadziejne gwizdanie sędziego Przybyła, który mylił się okrutnie w obie strony. Ciągle zastanawiające jest jak on dalej sędziuje w ekstraklasie.
0:0
-:-