Jagiellonia Białystok przegrała z Piastem Gliwice 1:2 (0:1) w meczu XXV kolejki PKO BP Ekstraklasy 2025/26.
Po zeszłopiątkowej wpadce w Gdańsku, nastroje wśród kibiców "Żółto-Czerwonych" były pełne nadziei - nadal bowiem Jagiellonia to zespół z topu tabeli i jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski.
Trener Białostoczan, Adrian Siemieniec bardzo zmienił wyjściową jedenastkę względem potyczki z Lechią. Vital i Kobayashi zastąpili Pelmarda i Konstantopoulosa na środku obrony, a na jej lewej stronie Wdowika zastąpił Montoia. Obok Tarasa Romanczuka na plac gry wybiegł Drachal, a za Pozo na prawym skrzydle.. Wdowik! Na szpicy za Pululu - Bazdar. Reszta, czyli Abramowicz, Wojtuszek, Szmyt oraz Imaz zagrali od pierwszej minuty na swoich pozycjach.
I tak oto w sobotę, 14 marca 2026 roku, o godzinie 14:45 rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego Szczerbowicza z Olsztyna. Od początku meczu, choć na murawie niewiele się działo, to delikatną przewagę mieli gospodarze. W 8 minucie po podaniu Montoi z lewej strony, Wdowik umieścił piłkę w bramce, ale był na spalonym.
W 12 minucie Wojtuszek przechwycił piłkę w środku polu, po czym bardzo dobrze wypuścił podaniem Bazdara, ale Bośniak po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów źle dogrywał do Imaza.
Kilka minut później z groźną kontrą wyszedł Lewicki, ale jego cetrostrzał okazał się minimalnie niecelny - piłka wylądowała na siatce bramki Sławka Abramowicza.
Jagiellonia przez następne minuty nie potrafiła uspokoić gry w okolicy własnego pola karnego, a ten koncert nieporadności przerwali goście, strzelając bramkę na 0:1. Po dośrodkowaniu z prawej strony Lokilo, piłkę na 3. metrze dopadł Vallejo i pokonał Abramowicza, w podobnym stylu jak Ranieri z Fiorentiny, kilka tygodni wcześniej.
Gospodarze próbowali szybko wyrównać, ale w 26. minucie Bazdar w bardzo dobrej sytuacji źle przyjął piłkę, a jego strzał został zablokowany przez obrońców z Gliwic.
W 35. minucie Samed Bazdar urwał się prawą stroną i dograł na środek pola karnego do Dawida Drachala, a ten potężnie huknął. Piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła do bramki gości, ale sędziowie na Varze dopatrzyli się spalonego przy podaniu Battka Wdowika do Bośniaka.
Na przerwę, podobnie jak w Gdańsku, Jaga schodziła z jednobramkową stratą.
Na początku drugiej połowy plac gry opuścił Bartek Wdowik oraz Norbert Wojtuszek, a w ich miejsce pojawili się Nahuel Leiva oraz Alex Pozo. Zaraz po nich na boisku Afimico Pululu i Bartek Mazurek zmienili Sameda Bazdara i Dawida Drachala. Jednak mimo delikatnej poprawy gry, to Piast podwyższył prowadzenie. W 67. minucie piłkę pod polem karnym gości stracił Kajetan Szmyt, a zespół trenera Myśliwca wyprowadził zabójczą kontrę. Hugo Vallejo wszedł z piłką w pole karne, ogrywając Vitala i strzelając przy krótkim słupku. Tu kolejny kamyk do ogródka naszego golkipera - ten strzał Sławek powinien był obronić.
Podrażniona "Duma Podlasia" zaczęła szturmować bramkę gości i tak dwie minuty później bardzo groźny strzał sprzed pola karnego oddał Vital, ale rezerwowy bramkarz Piasta zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Kilka minut później Jagiellonia miała szczęscie, gdy piłka po strzale trafiła w słupek, a dobitkę Leśniaka na korner sparował Abramowicz.
W 79. minucie słabo grającego w tym spotkaniu Kajetana Szmyta zmienił debiutant, 17-letni pomocnik Zachary Zalewski.
3. minuty później po składnej akcji zespołu i zagraniu Bartka Mazurka, Jesus Imaz oddał precyzyjny strzał sprzed linii po karnego i trafił od słupka do siatki Piasta. Było to 108 trafienie legendy Jagielloni w Ekstraklasie. Trafieniem tym Hiszpan wyrównał rekord należący do Flavio Paixao.
Do końca meczu "Żółto-Czerwoni" napierali na bramkę gości. Nawet Sławomir Abramowicz pojawił się w polu karnym Gliwiczan, jednak nie pomogło to wypracować idealnej okazji do strzału.
Jagiellonia przegrała u siebie z Piastem Gliwice 1:2, tracąc kolejną dobrą okazję do zbliżenia się do mistrzostwa Polski, a na siedem ostatnich spotkań wygrywając tylko we Włoszech. Forma zespołu nie napawa optymizmem przed końcową fazą rundy. Strzały, które powinne być obronione, blędy obrony i brak jakości na skrzydłach sprawiają, że nasz zespół z meczu na mecz pikuje w dół. Ciężko się na to patrzy, tym bardziej, że widzieliśmy w tym sezonie świetną grę, a drugie mistrzostwo Polski coraz realniej jawiło się przed naszymi oczami. I ta IV runda eliminacji Ligi Mistrzów..
My kibice, znów przyjdziemy na Słoneczną 1. Już we wtorek czeka nas zaległe starcie z GKS-em Katowice. Start o 19:00.