Goście zainteresowani bardziej walką o utrzymanie w Serie A również wybiegli z wieloma zmianami w składzie. I tu widać było różnice. W Jagiellonii widać było braki, a u naszych gości nie.
Pierwsza połowa meczu obyła się bez goli. Jagiellonia od początku próbowała narzucić swój styl gry próbując wyciągnąć przeciwnika na swojej połowie i szybko przenieść się pod bramkę gości stwarzając tam zagrożenie. O ile to w lidze się udaje, o tyle przeciwko faworyzwanemy rywalowi nie było to ani proste ani jednoznaczne. Włosi umiejętnie się bronili, czekali na dogodną okazję i wytrącali z gry naszą drużynę. Na uwagę zasługuję dogranie Imaza do Jóźwiaka i pudło skrzydłowego, oraz dobrze bity rzut wolny przez Wdowika. Niestety to było za mało aby strzelić gola. Goście z kolei nie forsowali tempa grając swoją piłkę kilkakrotnie próbując, ale na posterunku był Sławek Abramowicz.
Po zmianie stron obraz gry powoli ulegał zmianie. Niemniej jednak na niekorzyść naszego zespołu. W 53 goście strzelili pierwszą bramkę. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym goście Ranieri główkował na krótki słupek pokryty przez Sławka i nasz bramkarz niestety puścił mocny strzał głową Włocha. Po strzelonej bramce Jagiellonia ruszyła do odrabiania strat, ale Włosi bardzo dobrze przesuwali szyki obronne wytrącając z rąk i nóg atrybuty naszego zespołu. W chwilę później padł gol wyrównujący, ale sędzia wskazał na spalonego i podyktował wolny po faulu na naszym zawodniku. Z wolnego prawie idealnie przymierzył Bartek Wdowik, ale piłka jedynie trafiła w słupek. Niestety po faulu przed polem karnym do piłki podszedł Mandragora i pięknym strzałem nie do obrony wpakował piłkę do siatki bezpośrednio z wolnego. Jagiellonia nie miała nic do stracenia i ruszyła do odrabiania strat na boisku pojawili się Rallis, Drachal wnieśli ożywienie do gry, ale dalej brakowało konkretów. Dobra, przyjemna dla oka gra do pola karnego przeciwnika i brak pomysłu jak to zakończyć strzałem. Włosi za to cały czas grali swoje. W 79 minucie Mazurek faulował w polu karnym rywala, sędzia wskazał na wapno, a karnego na bramkę zamienił Piccoli ustalając wynik spotkania.
Z przebiegu meczu nie można odmówić Jagiellonii chęci, walki, ale zabrakło szczęścia i jakości piłkarskiej. Włosi pokazali nie tyle piękno gry co indywidualne umiejętności i wyrachowanie kasując pewną wygraną i spokojnie patrząc na rewanż. We Florencji będzie trudno odrobić straty. Jest to niemal niemożliwe, ale Jagiellonia umie pisać piękne scenariusze i tego Wam jak i sobie życzymy.
Teraz w niedzielę czas na ligowe granie z Radomiakiem.
Jagiellonia Białystok 0-3 ACF Fiorentina
Luca Ranieri 53, Rolando Mandragora 65, Roberto Piccoli 81 (k)
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz - 15. Norbert Wojtuszek, 13. Bernardo Vital, 70. Andy Pelmard, 27. Bartłomiej Wdowik - 7. Alejandro Pozo, 31. Leon Flach (60, 8. Dawid Drachal), 86. Bartosz Mazurek (89, 85. Eryk Kozłowski), 11. Jesús Imaz, 72. Kamil Jóźwiak (68, 9. Dimítris Rállis) - 14. Samed Baždar (89, 17. Youssuf Sylla).
Fiorentina: 1. Luca Lezzerini - 29. Niccolò Fortini, 15. Pietro Comuzzo, 6. Luca Ranieri (68, 5. Marin Pongračić), 21. Robin Gosens - 17. Jack Harrison (68, 65. Fabiano Parisi), 8. Rolando Mandragora, 27. Cher Ndour (84, 62. Luís Balbo), 80. Giovanni Fabbian, 22. Jacopo Fazzini - 91. Roberto Piccoli.
żółte kartki: Wdowik - Fazzini, Mandragora, Lezzerini
sędziował: Sebastian Gishamer (Austria)
widzów: 18 531.
0:3
-:-