W roku 1950 grupa robotników zatrudnionych przy budowie Fabryki Samochodów Ciężarowych założyła Związkowe Koło Sportowe Stal Lublin, które w 1957 roku przyjęło nazwę Robotniczy Klub Sportowy Motor Lublin i zostało objęte patronatem zbudowanej fabryki.
Był to klub wielosekcyjny, który w 16 sekcjach zrzeszał prawie 700 zawodników. Klub przechodził różne koleje losu – piłkarsko grał na różnych poziomach, od Ekstraklasy po V ligę. Wychowankami lubelskiego Motoru są m.in. Władysław Żmuda i Jacek Bąk.
Wraz z przemianami ustrojowymi i gospodarczymi zmieniał się i klub, a na parę lat sama nazwa „Motor” zniknęła z piłkarskiej mapy. Stracił on opiekę FSC, bo i sama fabryka została zlikwidowana. Jednak, jak zawsze w takich sytuacjach, klub to przede wszystkim ludzie z pasją – jego wierni kibice. I to przede wszystkim oni rozpoczęli starania o jego odbudowę.
W roku 2010 powstała Spółka Akcyjna Motor Lublin, a we wrześniu 2020 roku jej większościowy pakiet objął Zbigniew Jakubas, jeden z najbogatszych Polaków. Trochę metodą prób i błędów, eksperymentów z zatrudnianiem trenerów i piłkarzy, na pewno przy dużym szczęściu i determinacji, po barażach w sezonie 2023/2024 awansowali po 32 latach do Ekstraklasy. W pierwszym sezonie podopieczni Mateusza Stolarskiego spisali się bardzo przyzwoicie jak na beniaminka, zajmując 7. miejsce w tabeli.
Jagiellonia z Motorem mierzyła się 17 razy, z czego na najwyższym poziomie rozgrywkowym – pięciokrotnie. W ubiegłym sezonie Żółto-Czerwoni wygrali oba spotkania (2:0 w Lublinie i 3:0 w Białymstoku). W tym sezonie, w jesiennym meczu na Motor Lublin Arenie, rozegranym w otoczce jubileuszu 75-lecia klubu, padł remis 1:1. Bramki strzelili Afimico Pululu dla białostockiego zespołu oraz Karol Czubak z rzutu karnego dla gospodarzy.
W ostatniej kolejce inaugurującej piłkarską wiosnę – co prawda tylko z nazwy, bo rozgrywanej przy kilkunastostopniowym mrozie – drużyna Motoru pokonała w Lublinie szczecińską Pogoń 2:1 i aktualnie zajmuje 10. miejsce, mając 24 punkty na koncie.
Jagiellonia rundę wiosenną zainaugurowała w Łodzi meczem z Widzewem. Rywal wzmocnił się w przerwie zimowej bardzo mocno. Wydał na to bardzo duże pieniądze – jedne z największych w Europie. Media sportowe prześcigały się w komplementowaniu łodzian. Ta propaganda wprowadziła małą niepewność, bo na tle rywala nasze transfery przychodzące wyglądały dość skromnie.
Białostoczanie pokonali jednak pewnie łodzian 3:1 po bramkach Bartka Mazurka, Afiego i Norberta Wojtuszka. Sobotnie spotkanie przy al. Piłsudskiego 138 w Łodzi było pokazem siły naszej drużyny, doskonale rozegrane pod względem taktycznym. Widać było dobre zgranie, zwłaszcza formacji obronnej, oraz opanowanie środka pola. Na boisku nie pieniądze grają, a zespół. Nasz udowodnił wszelkim krytykom, że nie jest z nim tak źle, jak jego obraz i perspektywy malują internetowi „znawcy” i „eksperci”. Pokazał, że mimo odejścia m.in. Oskara Pietuszewskiego do FC Porto nadal jest bardzo klasowym zespołem.
W środę Żółto-Czerwoni mieli odrobić zaległości i rozegrać mecz z GKS Katowice. Podopieczni Adriana Siemieńca nie wybiegli jednak na boisko Chorten Areny. Ze względu na panujące w naszym mieście arktyczne warunki pogodowe spotkanie zostało przełożone.
Co nas czeka w sobotę? Spotkanie z ambitnym rywalem, drużyną budowaną przez swego właściciela cierpliwie i konsekwentnie. Na pewno trzeba będzie uważać na jednego z najlepszych strzelców w naszej Ekstraklasie – wspomnianego wyżej Karola Czubaka. W zwycięskim meczu Dumy Koziego Grodu z Pogonią bramki dla lublinian padły po szybkich, wręcz błyskawicznych atakach.
Konsekwencja w grze, przede wszystkim spokój i wiara we własne umiejętności – to klucz do zwycięstwa w sobotę.
Tradycyjnie pierwsze spotkanie ligowe w nowym roku jest świętem kibiców, świętem „serca stadionu” przy Słonecznej 1 – Trybuny Ultra. Mamy wszyscy nadzieję, że piłkarze godnie je uczczą i dadzą radość swoim kibicom. Dzień Święta trzeba święcić!
Wiara, Siła, Wola Walki w nas – na zwycięskie świętowanie przyszedł czas…
Panowie, jesteśmy z Wami i w Was wierzymy! Wygrajcie dla nas!
Powodzenia
1:3
-:-