OBSERWATOR: Cillian Sheridan – niespełnione nadzieje
Czop  |  1 Września 2018  g. 15:45  |  Aktualizacja: 1 Września 2018  g. 15:53
Sheridan – The Shooter. Missing In Action. Nie tak łatwo podjąć decyzję o pozbyciu się piłkarza, który pokazał jak wiele potrafi. Bo pomimo gorszego okresu pozostaje nadzieja, że to może tylko czasowy kryzys, że może nie trafił jeszcze z formą…


Trzymałem kciuki za Cilliana Sheridana, aby ktoś go wreszcie wykupił z Jagiellonii. Niestety. Okno transferowe właśnie się zamknęło, a Irlandczyk nadal jest na naszym stanie, wciąż zarabiając 17-22 tysiące euro miesięcznie (wg niepotwierdzonych oficjalnie informacji).

Dla mnie Sheridan, mimo pięknego nazwiska, to typowy pasożyt, podobnie zresztą jak były cesarz Estonii Kosta Vassiljev. Obaj zaraz po przyjściu do Białegostoku pokazali na co ich stać, mieli doskonałe wyniki w pierwszej rundzie swojej bytności w Jagiellonii, po czym obaj zgaśli jak świeczki zdmuchnięte przez podmuch wiatru.

Po co był potrzebny ten pokaz umiejętności (a posiadają ich przecież niemało, co udowodnili)? Ano po to, aby potem spocząć na laurach, nie narażać się na zbytni wysiłek czy kontuzje i doczekać piłkarskiej emerytury, przy zapewnionych stałych dochodach z klubu. Zrobienie dobrego wrażenia na samym początku było niezbędne do tego, aby potem utrudnić decyzję o pozbyciu się piłkarza, który pokazał że wiele potrafi. Bo pomimo gorszego okresu pozostaje nadzieja, że to może tylko czasowy kryzys, że może zawodnik nie trafił jeszcze z formą, że może ma jakiś dołek psychiczny, ale że to wszystko powinno minąć i że piłkarz lada chwila się przełamie. I tak można jechać z działaczami na tej nadziei przez kilka rund czy sezonów, udając tylko że się człowiek stara, a w rzeczywistości nie nadwyrężając się zbytnio.

Vassiljevovi ten trick nie udał się w Białymstoku, gdyż odrzucił on ofertę przedłużenia kontraktu o dwa lata z opcją dodania trzeciego roku w zależności od postawy na boisku. Odmowa zawodnika dowiodła, że nie chodziło mu o grę w piłkę, tylko o wydojenie kasy. Działacze Piasta nie zauważyli jednak tego, mimo iż np. w Jadze w rundzie wiosennej sezonu 2016/17 ekstraklasy, Kosta od 24. kolejki do 37. nie strzelił ani jednego gola. To trzynaście bezpłciowych meczów (w tym krótka pauza z powodu kontuzji). Przejęli cesarza, podpisując lekkomyślnie kontakt na trzy lata w ciemno. Efekt? Teraz gościa nie ma nie tylko w pierwszym składzie, ale też nie widać go nawet na ławce rezerwowych. Gra w trzecioligowych rezerwach Piasta, od czasu do czasu strzeli tam dla rozrywki jakiegoś gola, zbytnio się nie wysila, a forsa leci. I o to chodziło.

Sheridan również realizuje opisany wyżej scenariusz, i to z dużą konsekwencją. Po przyjściu do Jagi zagrał fenomenalnie. W 14 meczach zdobył 8 bramek (w tym 2 z karnego) i zaliczył 4 asysty. Wydawało się, że wreszcie będziemy mieli egzekutora dużej klasy, jakiego brakowało nam od czasów Tomka Frankowskiego. Niestety, nic bardziej mylnego. To „wejście smoka” niespodziewanie okazało się zbyt wyczerpujące dla naszej spodziewanej gwiazdy i nagle zrobiła się dupa gwóźdź.

Już w grudniu 2017 roku Cillian Sheridan otrzymał zielone światło od władz Jagiellonii na poszukiwanie nowego klubu. Jak podawał wówczas za Przeglądem Sportowym Karol Wasiek (WP Sportowe Fakty), w Białymstoku nie są zadowoleni z dyspozycji irlandzkiego napastnika, który w rundzie jesiennej 2017 strzelił tylko 4 bramki. W 17 meczach zdobył tyle samo goli co rezerwowy Łukasz Sekulski i pomocnik Taras Romanczuk. Warto dodać, że Irlandczyk od jedenastu spotkań... nie strzelił bramki. Jeśli znajdzie się chętny, który wyłoży około 200 tysięcy euro (za tyle "Jaga" go kupiła), to nikt w Białymstoku nie będzie się zastanawiał.

Łącznie, w sezonie 2017/18 Cillian zdobył w ekstraklasie zaledwie 6 bramek w 28 meczach. Seryjnie marnował doskonałe dośrodkowania, sam nie stwarzając większego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Był jakiś taki nieśmiały (by nie powiedzieć: delikatny) i za mało przebojowy. Natomiast w obecnym sezonie Irlandczyk zdobył bramkę dla Żółto-Czerwonych tylko w eliminacjach LE z Rio Ave. Ale była to taka sytuacja, którą gdyby schrzanił, to stałby się pośmiewiskiem całej Europy.

Jak pisze Kuba Cimoszko (WP Sportowe Fakty), w innych spotkaniach tego sezonu kompletnie zawodził. „Czarę goryczy przelało wyjazdowe starcie z KAA Gent (1:3). Napastnik białostoczan wszedł jeszcze w pierwszej połowie, by pomóc swoim kolegom w odrabianiu strat. Ale zamiast tego im to utrudniał. Tracił większość piłek, popełniał proste błędy. Po tym "popisie" definitywnie postawiono na nim krzyżyk. Wtedy też menadżer rozpoczął poszukiwania nowego pracodawcy dla swojego klienta. Pojawiły się oferty z Rosji oraz zaplecza szkockiej ekstraklasy.”

Już od ponad roku wytykam Cillianowi nieprzykładanie się do gry i notoryczne psucie sytuacji podbramkowych. W końcu, podobnie jak Vassiljev w Piaście, Sheridan przestał pojawiać się w pierwszym składzie Jagi, a ostatnio nie siada nawet na ławce rezerwowych. I nie jest to bynajmniej efekt jakiejś kontuzji.

Rosyjski FK Orenburg szybko przejrzał jego dwuznaczną postawę, nie okazał się tak naiwny jak Piast w przypadku Vassiljeva, i w ostatniej chwili zrezygnował z zakontraktowania pozoranta. Może właśnie Rosjanie dowiedzieli się, że Irlandczyk jest weganinem? Owszem, zapewne to świetna dieta, tylko nie wiem czy odpowiednia w sporcie wyczynowym. W przypadku Jagiellonii – bardzo kosztowna i mało efektywna. Cóż. Drugie podejście do pozbycia się niedoszłego gwiazdora nie wypaliło. I wątpię, by coś się zmieniło w przerwie zimowej, gdy Sheridan będzie blisko swoich 30. urodzin. Jego kontrakt jest ważny do 30 czerwca 2019 roku.

Czop

foto: Grzesiek Chuczun, Jagiellonia.net

 

 

BONUS DLA WYTRWAŁYCH: ZAŁĄCZAM MÓJ TEKST SPRZED ROKU NA TEMAT SHERIDANA

OBSERWATOR: Sheridan – The Shooter. Missing In Action. 18.09.2017

Cillian Sheridan - strzelec zaginiony w akcji

(…) Jest jeszcze jeden zawodnik, który mógł się przyczynić do wywalczenia przez Jagiellonię mistrzostwa Polski, czego nie zrobił, a teraz z kolei psuje okazję za okazją, przez co nasz zespół spada w tabeli coraz niżej. Tak, właśnie, gratuluję domyślnym. To nie kto inny, jak Cillian Sheridan.

ORYGINALNA OSOBOWOŚĆ

Wiosną, w trakcie 14 występów Sheridan strzelił w naszej ekstraklasie 8 goli, w tym 2 karne. Oraz zaliczył 3 asysty. Zapowiadało się dobrze. W połowie maja Piotr Żelazny z rp.pl pisał o nim w następujących słowach: „Weganin, który doskonale sobie radzi w świecie mediów społecznościowych – jego profile na Twitterze i Instagramie są prowadzone w bardzo inteligentny i dowcipny sposób – początek w naszej lidze miał niezbyt spektakularny. Później przyznawał, że zaskoczyło go, jak bardzo trzeba walczyć, jak intensywne są spotkania i jak wiele zdrowia trzeba zostawić na boisku. Mówił, że w 70. minucie nogi odmawiały mu posłuszeństwa i po prostu przestawał biegać”.

Z kolei Maciej Kaliszuk w Przeglądzie Sportowym opisał, jaką to oryginalną osobowość ma Cillian. Jako zawodnik Celtiku, wystąpił kiedyś w telewizji w śmiesznym czerwonym swetrze w choinki, co naraziło go na liczne docinki ze strony kolegów. „Większość młodych ludzi pragnie wyglądać modnie. Sheridan ubierał się fatalnie. Nie wiem, czy chciał by ludzie się z niego śmiali, czy się tym nie przejmował. W ogóle miał niezbyt poważne podejście do życia, może przez to osiągnął dużo mniej niż mógł” – opowiada Ronnie Cully, emerytowany dziennikarz, który przez kilkadziesiąt lat pisał o Celtiku i z bliska obserwował nowego piłkarza Jagiellonii, w czasach gdy ten grał w drużynie obecnego mistrza Szkocji.

Dla CSKA Sofia strzelił tylko cztery bramki. „W Bułgarii kibice denerwowali się jego postawą i domagali się, by go odstawić” – wspomina Bojko Dimitrow z „7 Days Sport”. Na Cyprze przez dwa pierwsze lata zdobył dla APOEL-u Nikozja tylko osiem bramek w miejscowej lidze. „Wiele daje drużynie. Jest niebezpieczny dla rywali i bardzo dobry w powietrzu, ale to faktycznie nie typ zawodnika, który będzie strzelać po 15-20 goli w sezonie” – chwalił go jednak w rozmowie z ‘PS’ były trener drużyny z Nikozji Georgios Donis. On też przyznaje, że Irlandczyk ma specyficzny charakter. „Mam wrażenie, że na boisku jest zupełnie inny niż poza nim. Z jednej strony na treningu potrafi być zdyscyplinowany, poza nim to wesoły chłopak, który lubi życie. Często żartował, lubił dziewczyny, itd.” – dodaje Donis.

Miałem okazję obejrzeć go na Cyprze i wreszcie zaczął wyglądać, tak jak należy. Zawsze uważałem, że przy jego wzroście powinien być silniejszy fizycznie. Ale mu tego brakowało i może dlatego występował na Cyprze, a nie w Anglii” – mówi Mark McGhee, były menedżer Motherwell, gdzie ponad siedem lat temu występował Cillian Sheridan.

ŻARŁO, ŻARŁO I PRZESTAŁO

Maciejowi Wąsowskiemu z Przeglądu Sportowego Cillian wyznał, iż jednym z powodów, dla których odszedł z CSKA Sofia była bułgarska muzyka zwana czalga. Nienawidził jej. Białostockie disco polo odpowiada mu bardziej: „Słyszałem już kilka kawałków. Jest to coś lepszego od bułgarskich i greckich rytmów”. O swoich pryncypiach opowiadał tak: „Gram na mojej ulubionej pozycji napastnika. Jestem najbardziej wysuniętym piłkarzem, to lubię. W Omonii byłem wystawiany też jako skrzydłowy, ale wolę być typową ‘dziewiątką’. Czuje się naprawdę komfortowo. Nie wynika to tylko z tego, że strzelam gole. W pierwszych trzech spotkaniach nie zdobyłem bramki, ale słyszałem opinie, że dobrze grałem. Wiedziałem, że gol jest kwestią czasu i jak raz trafię, to już pójdzie.” No i poszło.

Ale zaraz potem przestało. W obecnym sezonie, w pucharach i w ekstraklasie Cillian wystąpił 13 razy i zdobył 4 bramki, przy czym w ekstraklasie 3 (w tym 1 karny i 1 prezent od Fojuta). Asysty - 0. Rozpaczliwy spadek jakości. Zespół ten sam (brakuje tylko Góralskiego, Vassiljeva nawet nie liczę), przeciwnicy ci sami (a może nawet słabsi), a skuteczność naszego irlandzkiego napastnika spadła dramatycznie. Liczba niewykorzystanych przez niego stuprocentowych okazji woła o pomstę do nieba.

NIEWYTŁUMACZALNE WRĘCZ PUDŁA

Myślałem, że szczytem wszystkiego było pudło z 27 centymetrów od linii bramkowej, z Piastem w Białymstoku. Myliłem się. W Krakowie było jeszcze lepiej. Dwie spierdolone przez Sheridana w koncertowy sposób okazje w końcówce spotkania z Cracovią to było coś, co przekracza wszelkie granice wyobraźni. Tego się nawet nie da nazwać. No kurwa, naprawdę nie da się. Takiego kaleki jeszcze w Jadze nie mieliśmy. Jak napisał A.Muśko we Współczesnej, bardzo dobre sytuacje marnowane są w niewytłumaczalny wręcz sposób. Co się więc do cholery stało?

Jak można było przeczytać w jednym z komentarzy kibiców po meczu z Piastem „Tego co miał Sheridan to nawet lump z dworca nie potrafiłby zepsuć, czyli zrobił to specjalnie”. Ja bym dodał od siebie, że jeśli nie było to specjalnie, to dowodzi, że Cilliana ogarnęło jakieś niebywałe kalectwo. Nie trzeba być nawet zbyt spostrzegawczym, aby zauważyć, że ma słaby refleks, zawsze jest o jedno tempo spóźniony, za późno dobiega do piłki, a ta, jeśli leci w jego kierunku, zawsze jest dla niego zaskoczeniem. Zbyt często traci piłkę, nie umie utrzymać linii spalonego, sędziowie bez przerwy odgwizdują jego ofsajdy. Nie wykazuje też wystarczającego rozeznania sytuacji w polu karnym. No coś jest nie tak.

Poniedziałkowe spotkanie z Lechią potwierdziło tylko, jak słaby jest ten zawodnik obecnie. Jego postawą zirytowany był nawet mój ulubiony sprawozdawca Jurek Kułakowski z Radia Białystok: „Nic mu dziś nie wychodzi. Zagrał mecz naprawdę słaby, a większość jego podań była niedokładna” – powiedział na antenie.

OKULISTA I KORYTO

Według mnie, wyjaśnić trzeba przede wszystkim dwie sprawy. Pierwsza to konieczność poddania pacjenta wszechstronnemu badaniu okulistycznemu. Może wystąpiła u niego lub pogłębiła się jakaś wada wzroku. Druga, to weganizm. Zwolennicy tej diety twierdzą, że jest ona nie tylko wystarczająca do przeżycia, ale nadaje się nawet do uprawiania sportu wyczynowego. Podają przykłady takich właśnie sportowców. Z tym że, spójrzmy prawdzie w oczy, nie są to jakieś nazwiska topowe.

A ja znam przykłady odwrotne, i to z własnego podwórka, jagiellońskiego jak najbardziej. Wy też je znacie. Bo każda reguła ma swoje wyjątki, a co jednemu służy, to drugiemu niekoniecznie.

Czym bowiem zakończyła się w Białymstoku kariera obrońcy nazwiskiem Sebastian Madera, jak nie dramatycznym spadkiem formy w związku z uprawianą dietą wegańską? Na lebiodzie i szczawiu daleko się nie zajedzie. Kierownictwo Jagiellonii pozbyło się go, gdyż nie chciał przejść na bardziej treściwą paszę, choć na swojej nie szło mu najlepiej. Maderę naiwnie przejął Piotr Stokowiec, który go wziął do Zagłębia, ale pożytku z niego miał tyle co nic. Madera nie wytrzymywał na boisku pełnego wymiaru meczu, a teraz nie zawsze łapie się nawet na ławkę rezerwowych. Podobnie Filip Modelski, który też zaraził się od Madery dietą bezmięsną, a obecnie znikł z horyzontu. Owszem, weganizmowi czy wegetarianizmowi można się poddać, ale raczej w cywilu, przy standardowym obciążaniu organizmu. W sporcie wyczynowym można się w to bawić tylko do pewnego czasu.

A gdyby jeszcze potwierdziły się pogłoski o rozrywkowych skłonnościach naszego idola, skutkujących nie do końca przespanymi nocami, to wtedy można by już było sklecić wstępną diagnozę na temat przyczyn utraty zdolności piłkarsko-strzeleckich delikwenta. Tak czy inaczej jakaś wada fabryczna musi być, bo inaczej Cillian nie grałby w Jagiellonii Białystok, tylko w jakiejś lepszej lidze niż polska, i nie za te pieniądze.

PRAWDY OCZYWISTE

Sheridan już dwa razy wyeliminował Jagiellonię z dalszych rozgrywek w Lidze Europy. Pierwszy raz, gdy strzelił nam gola w 2015 jako zawodnik Omonii Nikozja, a drugi raz, gdy nie strzelił dla nas żadnego gola z Gabalą w 2017 jako zawodnik Jagi.

Co z tego, że przejmuje się klęskami, co z tego że potwierdza prawdy oczywiste. Po przegranej z Gabalą mówił: „Niewykorzystane sytuacje z pierwszego spotkania dzisiaj się na nas zemściły. W całym dwumeczu strzeliliśmy tylko jednego gola i to jest główny powód, dlaczego nie awansowaliśmy do kolejnej rundy. Prezentowaliśmy się nieźle, stworzyliśmy sobie kilka dobrych okazji, ale podobnie jak w pierwszym meczu, znowu nie potrafiliśmy ich wykorzystać.” Po porażce z Piastem stwierdzał: „Musimy jednak kiedyś się odblokować, bo gramy naprawdę nieźle i widowiskowo”. Ani z tej widowiskowej gry, ani z tych jego oświadczeń pożytku nie ma żadnego.

Trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot staje w obronie zawodnika. „Cillian ma te sytuacje i potrzebuje jednej bramki, która pomoże mu się odblokować. Bardzo mu kibicuję, bo wierzę, że stać go na nawiązanie walki o koronę króla strzelców. Irlandczyk nie zasługuje na taką krytykę. Moim zdaniem nie jest ona sprawiedliwa. Oczywiście w poprzednim sezonie był bardziej skuteczny, jego gole decydowały o tym, że Jagiellonia do końca liczyła się w walce o mistrzostwo. W trwającej rundzie tych goli mógłby mieć więcej, a i jemu grałoby się łatwiej. Wierzę, że bramki przyjdą” – wywodził w niedawnej rozmowie z oficjalnym serwisem Jagiellonii.

CZARY MARY Z BLOKOWANIEM

A ja pytam uprzejmie, co to za bzdura z tym odblokowywaniem? Albo się jest w formie, albo się nie jest w formie. I Ile razy można się odblokowywać? W tym sezonie Cillian odblokował się w meczu z Dynamem w Gruzji, w Kutaisi. Strzelił gola, a potem strząsnął z siebie rękoma zły urok. Sam widziałem, bo tam byłem. Pomogło? Ni cholery. Efektywność cztery razy mniejsza niż w rundzie wiosennej. Po prezencie od Fojuta w Szczecinie znowu zablokował się na amen i tyle. Wprawdzie – jak utrzymuje Mamrot – gra dobrze, ma sytuacje strzeleckie, wykonuje na boisku mnóstwo pożytecznej roboty i ciężko pracuje na skrzydle, wracając i walcząc w defensywie – lecz nic z tego nie wynika. Jak to mówią „wykonuje kupę dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty”. Marnotrawi wysiłek całej drużyny, bo ta stwarza mu mnóstwo dogodnych sytuacji, a on je trwoni w sposób wręcz karygodny.

Aby pomóc szczęściu, trener Kazimierz Górski nie golił się przed meczami reprezentacji. Sheridan też się nie golił, aż mu wyrosła broda jak u taliba. W wywiadzie dla Ekstraklasa.TV wyznał: „Kiedy nie mam brody, wyglądam jakbym był chory. Ogolony nie wyglądam dobrze, muszę mieć brodę. Nie zgoliłbym jej nawet wtedy, gdyby Jagiellonia zdobyła mistrzostwo”.

Jagiellonia nie zdobyła mistrzostwa, a Cillian zablokował się do tego stopnia że jednak mimo wcześniejszych zaprzeczeń postanowił zgolić sobie brodę, aby odczynić urok. Pomogło? Akurat. Zdało się jak psu na budę. Jedyny pozytyw: bez brody Sheridan wcale nie wygląda jakby był chory. Natomiast wygląda, jakby nie strzelał goli. A wygląda tak niezależnie od tego czy ma brodę, czy też jej nie ma. Bo to nie w brodzie tkwi jego problem.

Wasz Czop.

 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Wisła Kraków
8
17
17-7
2
Lechia Gdańsk
8
17
13-8
3
Jagiellonia Białystok
8
16
13-7
4
Piast Gliwice
8
16
13-9
5
Zagłębie Lubin
8
15
13-9
6
Legia Warszawa
8
14
10-10
7
Lech Poznań
8
13
13-10
8
Korona Kielce
8
12
10-10
9
Miedź Legnica
8
11
11-12
10
Górnik Zabrze
8
8
8-11
11
Wisła Płock
8
7
12-13
12
Arka Gdynia
8
7
7-9
13
Zagłębie Sosnowiec
8
6
12-16
14
Śląsk Wrocław
8
6
8-13
15
Pogoń Szczecin
8
4
5-12
16
Cracovia
8
3
4-13
 
OSTATNI
14.09.2018, 20:30
 
 

3:1

 
NASTĘPNY
23.09.2018, 18:00
 
 

-:-

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
2
Karol Świderski
2
Roman Bezjak
2
Arvydas Novikovas
2
Cillian Sheridan
1
Taras Romanczuk
1
Mile Savkovic
1
Lukas Klemenz
1
Bartosz Kwiecień
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2018 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.