09.08.1987 - Pamiętne daty, cz.I
Dżacek  |  1 Lutego 2015  g. 11:14


9 sierpień 1987 r. – ta data pozostanie w mej pamięci na zawsze jako dzień, w którym przeżyłem jedne z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Tego bowiem dnia odbył się historyczny, pierwszy mecz Jagiellonii w ekstraklasie. Za przeciwnika mieliśmy nie byle kogo, bo sławny Widzew Łódź, który w poprzednich latach zachwycał swą grą kibiców w całej Europie, a dodatkowo klub ten był bardzo lubiany na Podlasiu i bardzo miło wspominany za ich występy w europejskich pucharach właśnie w Białymstoku w 1983 roku z Elfsborgiem Boras i Spartą Praga. Co prawda nie był już to ten sam Widzew jak jeszcze kilka lat wcześniej (min.Młynarczyk, Smolarek, Wójcicki, Dziekanowski), ale marka tego zespołu i magia jego nazwy była wciąż wielka. Osobiście, od chwili, kiedy dowiedziałem się, że naszym pierwszym przeciwnikiem w I lidze będzie właśnie Widzew targały mną bardzo wielkie emocje, które sprawiały, że każdy dzień oczekiwania na ten mecz ciągnął się w nieskończoność. Ale w końcu moje męczarnie się skończyły i nadszedł ten wielce upragniony czas. Na stadionie byłem 4 godziny przed meczem, by zająć wspólnie ze znajomymi ulubione miejsca, po lewej stronie tunelu dla zawodników, patrząc od strony Ultry. Trudno w słowach opisać emocje, jakie wówczas przeżywałem, siedząc na trybunach i czekając na upragniony mecz. Z minuty na minutę trybuny stadionu przy Słonecznej się zapełniały, na 1,5 godziny przed spotkaniem nie było już wolnych miejsc, a fale kibiców Jagi ze wszystkich zakątków województwa białostockiego wciąż przybywały wraz z przyjazdem kolejnych autokarów, min. Z Ełku, Suwałk, Sejn, Olecka, Szczuczyna, Łomży, Siemiatycz, Bielska Podlaskiego, Hajnówki, Dąbrowy Białostockiej i wielu innych miejscowości, także tych z województw ościennych. Chętnych do obejrzenia meczu było coraz więcej aż w końcu zabrakło miejsc nawet na schodach i przejściach między sektorami. Wtedy służby porządkowe zezwoliły kibicom na zajęcie „miejscówek” na bieżni stadionu, co w dzisiejszych czasach byłoby zupełnie nie do pomyślenia.

Wielu może zadać pytanie, co robić cztery godziny na stadionie w oczekiwaniu na mecz?
Akurat przed tym meczem było o czym rozmawiać i co wspominać. Wraz z kumplami wspominaliśmy najciekawsze wrażenia z wielu lat tułaczki naszej Jagi po niższych ligach i jej stopniowej drogi do wielkości. Ja osobiście miałem to szczęście, by być świadkiem całej drogi Jagiellonii na szczyt począwszy od klasy okręgowej. Pierwszy mecz w życiu, na który zostałem zabrany przez swego ojca, to było decydujące spotkanie o wejście do II ligi z klasy okręgowej w sezonie 1974/1975. Naszym przeciwnikiem była Wisła Tczew, a Jagiellończykom wystarczało do awansu najskromniejsze zwycięstwo. W niedzielę, 15 lipca 1975 roku zasiadło na trybunach przy Słonecznej 15 tys. widzów, co na tamte czasy i ten poziom rozgrywek już było ewenementem na skalę krajową. Dramaturgia, która towarzyszyła przez większą część tego spotkania i gole Jerzego Zawiślana w ostatnich 18 minutach gry, dały zwycięstwo naszym graczom 2:0 i upragniony pierwszy awans do rozgrywek centralnych, a ja po tym meczu miałem swego pierwszego piłkarskiego idola w postaci Piotra Sieliwonika. Niespełna miesiąc później byłem już oczywiście na inauguracji II ligi, zremisowanej z Olimpią Poznań 1:1 po golu mego idola. Pierwszy sezon na tym poziomie rozgrywek to strzeleckie popisy Zawiślana, który został wicekrólem strzelców, ustępując jedynie Januszowi Kupcewiczowi. To właśnie dzięki głównie jego bramkom udało się zakończyć naszej drużynie na 9. pozycji. Następne lata do pierwszego meczu w ekstraklasie z Widzewem wyglądały tak:
1976/1977 – II liga, miejsce 10, choć po czterech pierwszych kolejkach byliśmy nawet na fotelu lidera; w tym sezonie miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które zapisało się w mej pamięci bardzo trwale. Otóż w 22. kolejce spotkań, podczas meczu z Motorem Lublin, w czwartej minucie na listę strzelców w naszej drużynie zapisał się ... bramkarz – Józef Sikorski, który tak wykopał piłkę z własnego pola karnego, że ta wpadła do siatki rywali.
1977/1978 – II liga, miejsce 15. – spadek i pierwsza zadra w mym kibicowskim sercu
1978/1979 – III liga, miejsce 4. – wielkie, lecz niespełnione nadzieje na szybki powrót do II ligi
1979/1980 - III liga, miejsce 1., powrót do II ligi – dominacja naszej drużyny w rozgrywkach – 18 zwycięstw, 9 remisów i tylko jedna porażka. Rewelacyjna postawa strzelecka naszych napastników pod przewodnictwem Piotra Sieliwonika (17 bramek), ale z drugiej strony świetna też postawa między słupkami naszej bramki Mirosława Sowińskiego, który po raz pierwszy skapitulował dopiero w 10.kolejce.
1980/1981 – II liga, miejsce 15., spadek – wielkie nadzieje, ale na koniec znów gorycz porażki
1981/1982 – III liga, miejsce 5. – w zespole pojawiają się pierwsi gracze, którzy będą wkrótce stanowić o sile Wielkiej Jagi.
1982/1983 – III liga, miejsce 1., awans – zupełna dominacja Jagi w tych rozgrywkach i prowadzenie w tabeli od pierwszej do ostatniej kolejki spotkań i nowy super snajper w naszych barwach, po odejściu Piotra Sieliwonika – Andrzej Kołosowski – 16 bramek. Rok 1983 zapisał się w historii naszego klubu jako data pożegnania się na dłużej naszej Jagi z rozgrywkami regionalnymi i był początkiem drogi na piłkarskie, polskie salony.
1983/1984 – II liga – miejsce 12. (ostatnie dające utrzymanie)
1984/1985 – II liga – miejsce 7. – coraz bliższy zapach „ekstraklasy”
1985/1986 – II liga – miejsce 3. – nową jakość w grę naszego zespołu wprowadził trener Janusz Wójcik i gdyby nie to, że przyszedł on do nas w przerwie zimowej, a nie przed sezonem, to już rok wcześniej mogliśmy się cieszyć z awansu do najlepszych drużyn w kraju.
1986/1987 – II liga – miejsce 1. – AWANS – to były piękne chwile. Po tylu latach wiernego kibicowania Jagiellonii i bycia z nią na dobre i złe doczekałem się tych dni, kiedy to na ustach kibiców w całym kraju była nazwa mego ukochanego klubu. „Jagielloński Express” miażdżył po kolei swoich rywali, 30-tysięczny tłum kibiców co dwa tygodnie zalewał trybuny białostockiego stadionu. 22 zwycięstwa, 6 remisów i tylko 2 porażki – ten wynik chyba najlepiej świadczy jaką drużynę mogliśmy wtedy podziwiać.
Tą drogę Jagiellonii na pierwszoligowe salony wspominaliśmy do czasu zanim piłkarze obu drużyn pojawili się w tunelu prowadzącym na boisko, gdzie sprowadził ich sędzia główny tego meczu – Pan Tadeusz Diakonowicz, oczywiście z Warszawy :). Na trybunach i wokół nich panował wielki ścisk. Oficjalnie podawano, że kibiców było 35.000, ale taki tłum trudno dokładnie policzyć. Gdyby nie zabrakło biletów i stadion byłby ciut większy, spokojnie zainteresowanych tych spotkaniem byłoby około 50.000. Nasi piłkarze wyszli na boisko w efektownych jak na tamte czasy czerwono-czarnych strojach firmy Umbro, które ufundowała im amerykańska Polonia, a przyjechali na stadion nowiutkim autokarem Jelcz Berliet, który otrzymali za awans od Ministra Budownictwa.
Oto składy obydwu zespołów z tego historycznego meczu:
Jagiellonia: Mirosław Sowiński - Jarosław Bartnowski, Mariusz Lisowski, Andrzej Kulesza, Andrzej Ambrożej - Dariusz Czykier (68.Janusz Szugzda), Henryk Mojsa, Dariusz Bayer - Jerzy Leszczyk, Jacek Bayer, Jarosław Michalewicz.
Widzew: Chyła - Kamiński, Przybyś, Walczak, Mysliński - Cisek, Stańdo (73.Łapiński), Szulc, Pawelec - L. Iwanicki, Młynarczyk (40" Rabenda).
Przed spotkaniem zebranych widzów powiadomiono, że zdobywca pierwszej bramki dla naszej drużyny w ekstraklasie otrzyma nagrodę finansową w kwocie 50.000 złotych (przed denominacją) od Białostockiej Spółdzielni Inwalidów „Naprzód”.
Nikt ze zgromadzonych na stadionie nie spodziewał się, że laureata tej nagrody poznamy tak szybko. Rozpędzona sukcesami z II ligi Jagiellonia od pierwszych minut przycisnęła faworyzowany zespół gości. Na efekty takiej gry czekaliśmy tylko siedem minut. Wtedy to Jarosław Michalewicz urwał się w swoim stylu spod opieki łódzkich defensorów i celnym strzałem wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Była dokładnie 17:07, a tryumfalny okrzyk ponad 35.000 gardeł i euforia w chwilę po zdobyciu gola były tak głośne, że chyba słyszalne w najdalszych zakątkach naszego miasta. Ciesząc się z tej bramki nie słyszeliśmy w tym tumulcie własnych wykrzykiwanych do siebie słów. Bramka Jarka Michalewicza była bardzo zimnym prysznicem dla Widzewiaków, bowiem z minuty na minutę coraz bardziej uwidoczniała się boiskowe doświadczenie i wyrafinowanie rywali. Środkiem naszego pola umiejętnie kierował „Profesor” Henryk Mojsa, a z rywalami jak prawdziwy młody lew walczył zaledwie 19-letni Dariusz Czykier, co zresztą przypłacił żółtą kartką.

Jednak do przerwy to zespół absolutnego I-ligowego beniaminka prowadził w tym spotkaniu 1:0. Trybuny reagowały bardzo impulsywnie na każdą akcję, a każde udane zagranie białostoczan wywoływało wśród zgromadzonych widzów prawdziwą euforię. Tak było do 74 minuty meczu, kiedy to ładnym uderzeniem popisał się Leszek Iwanicki i Widzew doprowadził do wyrównania. Trybuny tylko na chwilę ucichły po tym golu, aby znów, jeszcze z większą werwą dopingować swoich pupili. Jednak na nic się zdały oskrzydlające akcje „Budowlanych”, w których to brylował zwłaszcza Dariusz Bayer.

Wynik remisowy nie zmienił się już do ostatniego gwizdka Pana Diakonowicza i swój pierwszy mecz w ekstraklasie Jagiellonia zakończyła z 1-punktową zdobyczą.
Jeszcze długo po meczu, podejrzewam że aż do kolejnego meczu w Katowicach z GKS-em, wśród powracających do swych domów kibiców dominowały rozmowy o spotkaniu z Widzewem. Każdy ze świadków tego pamiętnego piłkarskiego meczu chciał się podzielić swoimi wrażeniami i zapewne dzieli się nimi do dziś.
Dzisiejsza, okrągła 20-ta rocznica tego piłkarskiego święta w Białymstoku skłoniła mnie do napisania tych słów i przekazania młodszemu pokoleniu, które dziś zapełnia trybuny stadionu miejskiego, skróconej historii drogi naszej ukochanej drużyny z piłkarskiego zaścianka do elity polskich drużyn, widzianej oczami autora tego artykułu.

Z jagiellońskim pozdrowieniem,
Dżacek


Zdjęcia: jagiellonia.neostrada.pl
 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Legia Warszawa
21
38
28-21
2
Górnik Zabrze
20
36
40-28
3
Jagiellonia Białystok
21
36
29-24
4
Lech Poznań
20
33
27-15
5
Arka Gdynia
21
31
26-20
6
Wisła Kraków
20
31
29-24
7
Korona Kielce
21
31
32-28
8
Wisła Płock
21
30
26-27
9
Zagłębie Lubin
20
29
29-23
10
Śląsk Wrocław
21
27
26-31
11
Lechia Gdańsk
21
24
30-33
12
Bruk-Bet
20
21
22-30
13
Sandecja Nowy Sącz
21
21
20-30
14
Piast Gliwice
21
20
22-31
15
Cracovia
20
19
24-32
16
Pogoń Szczecin
21
17
21-34
 
 
Bramki
Zawodnik
5
Arvydas Novikovas
4
Taras Romanczuk
4
Łukasz Sekulski
4
Cillian Sheridan
3
Fedor Cernych
2
Przemysław Frankowski
2
Karol Świderski
1
Martin Pospisil
1
Piotr Wlazło
1
Bartosz Kwiecień
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2017 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.